Up
naamloos-8924-3

Ponieważ jesteśmy zachwyceni tajską kuchnią, przy kolacji z Marit i Steffi postanowiliśmy, że idziemy dziś razem na kurs tajskiego gotowania. Szkoła nazywała się “Best Trip Cooking School” gdzie za 1000THB spędzimy cały dzień na tajskiej farmie ucząc się jak przyrządzać ichniejsze przysmaki. Punktualnie o 9:00 z pod hotelu zabrał nas bardzo luksusowy jeep, w którym siedziała już para Francuzów. O dziwo mówili po angielsku więc od razu złapaliśmy z nimi fajny kontakt. Później zgarnęliśmy z hotelu Marit i Stephie i jak się okazało byliśmy w komplecie. Super! Znowu fajna mała kameralna grupka! :) Najpierw pojechaliśmy na bazar, zakupić wszystkie składniki do naszych potraw. Właścicielka szkoły gotowania oprowadziła nas po nim, mogliśmy pokosztować wiele dziwnych rzeczy, które do tej pory tylko widzieliśmy na straganach, ale nie mieliśmy pojęcia co to jest. Targ na którym byliśmy, zrobił na nas ogromne wrażanie. Tak świeżych i czystych owoców i warzyw nigdy w życiu na oczy nie widziałam. Aż trudno było uwierzyć, że w kraju, w którym temperatura nie spada poniżej 30 stopni, możne to tak wyglądać. Wszystko pięknie popakowane w paczuszki, pęczki, owoce poukładane w piramidy, tak czyste, że aż się błyszczały. Zrobiliśmy od razu małe zakupy, różnych przypraw, które zabierzemy do domu. Okryliśmy nowe smaki, nowe zapachy. Oj ile ja bym dała, żeby w pobliżu domu mieć taki bazar.

NL

We waren gisteren niet in staat om de cooking te boeken, vandaar dat we op tijd opstaan om het nu te regelen. We bellen via het hotel en bevestigen onze deelname. We worden opgehaald rond 09:00 uur en gaan de duitse meiden ophalen. Er zit een frans stel in het busje, ook zij doen mee. In totaal slechts zes persone, dat is wel lekker. Zodra iedereen in de bus zit gaan we richtin de markt. We krijgen uitleg over allerlei rijst, kruiden, groenten en we bezoeken een slagerij en visverwerking. We proeven zoete aardappel, zwarte eieren en gefrituurde bananen. Het is een kleurrijk geheel en we maken veel foto’s.

Po zakupach pojechaliśmy na farmę gdzie najpierw zostaliśmy oprowadzeni po ogrodzie, bardzo pięknym zresztą. Tam zostaliśmy zapoznani z wieloma przyprawami i ziołami, które właściciele sami uprawiają i które będziemy używać do naszych potraw. Po łyczku pysznej herbatki, zabieramy się do pracy. Na początek moja ulubiona tajska z zupa kokosowa z kurczaczkiem…mniaaam…Wszystkie składniki mieliśmy już przygotowane. Wystarczyło pokroić i w odpowiedniej kolejności wrzucić do garnka. Na końcu przyprawy, ważne żeby ich nie gotować, bo wtedy tracą smak, czego nie wiedziałam niestety. Jak już zupka była gotowa, mogliśmy ją spożyć. Wszystko odbywało się na świeżym powietrzu. Lokalizacja naprawdę genialna.

NL

Na de markt gaan we richting de kookschool. Het is een prachtig terrein met grote tuin en we worden ontvangen met een kopje thee. Het weer is prachtig, ondanks de tegenvallende berichten. Na de thee lopen we door de tuin met bananen, papayas en allelei groenten. Ik koop een kelin bamboehutje binnen waar het vochtig is. Ze kweken hier zelf hun paddestoelen in liggende plastick flessen, ze groeien uit de flessehals. Ik pluk er genoeg voor de dag en loop weer naar buiten. We gaan na wat uitleg over de keuken richting de kookstelletjes. Het ziet er prima uit. We koken buiten maar wel onder een afdak. Het is hier heerlijk en ik maak grappen en grollen met de thaise docente die overigens vloeiend engels spreekt.  Het eerste gerecht is een soep, we niet allemaal hetzelfde. Op de heenweg moesten we op een lijstje aankrijzen welke 5 gerechten we wilden koken, er zit dus wat variatie in. We gebruiken vissaus, wat lemongrass, kokosmelk en nog wat ingredienten, binnen no-time kunnen we aan tafel. Eenvoudige gerechten, enkele ingredienten maar geweldige smaken. Dit moeten we thuis dus echt gaan doen. We proeven elkaars gerechten en maken weer foto’s.

Później uczyliśmy się jak zrobić curry. Teoretycznie, to żadna filozofia, tyle że dość sporo różnych dziwnych składników, które przypuszczam ciężko będzie u nas dostać. Jak już curry było gotowe, robiliśmy kolejne potrawy właśnie na jej bazie. Na początku każdy z nas musiał wybrać 6 potraw które chce przyrządzić i później robiliśmy je po kolei. Śmiechu mieliśmy przy tym co nie miara. Zresztą, każdy kto zna mojego męża, zna też jego poczucie humoru i wie że przy nim, nie miejsca na powagę :) Potrafi rozśmieszyć najbardziej sztywne towarzystwo :)

NL

Na de soep gaan we weer naar ons kookstel terug en gaan we verder met de volgende gerechten. We moeten eerst onze eigen currypasta maken met de vijzel. We hebben er vreselijk hard om gelachen met elkaar. Na flink vijzelen mag het resultaat er wel zijn. Prachtige kleuren en geuren! We gaan de zelfgemaakte curry verwerken in het gerecht, samen met een gekookte drumstick. Ik maak gefrituurde noodles, het is gewoon heerlijk!

Po daniu głównym zabieramy się za deser. Ja wybrałam banany w kokosie, a Marcel ryż na słodko z mango, chyba najpyszniejszy deser jaki tutaj jadłam :) Palce lizać :) Po takiej ilości jedzenia było ciężko go zjeść, ale jakoś sobie poradziliśmy. Na samy końcu zrobiliśmy słynne Pad Thai z kurczaczkiem zawijane w liście kokosa, mogliśmy je zabrać ze sobą i zjeść na kolację :)

Spędziliśmy naprawdę cudowny dzień. Mieliśmy przepiękną pogodę. Właścicielka była tak sympatyczna, że każdemu z czystym sercem możemy polecić tę szkołę. Super lokalizacja, wspaniali ludzie, pełen profesjonalizm. Na koniec dostaliśmy książki z przepisami z których na pewno po powrocie będziemy korzystać!

NL

Na de hoofdgerechten maken we tenslotte nog een desert. Het is een blauwkleurige plakkerige rijst met zoete kokosnootmelk en mango. Ik ben op zich niet superdol op toetjes maar ik schraap het glazuur van mijn schaaltje af! We zijn na het nuttigen van ons zoete toetje ook aan het einde gekomen van de dag en omdat onze Duitse vriendinnen op tijd weg moeten vanwege hun volgende trip, gaan we terug naar het centum van Chiang Mai, mét kookboek van onze gerechten. In één van de straatjes zien op de trugweg plots de Amerikaan die we eerder troffen in Ayuttya, vele honderden kilometers verderop. Ik neem mezelf voor om er niet meer verbaasd over te zijn. Al met al een zeer geslaagde dag, ook vanwege de goedgevulde buiken!


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (19)

  1. Monika

    ()

    Ale super pomysł z tym gotowaniem! Mimo,że mam naprawdę dwie lewe ręce w kuchni, to na pewno bym skorzystała z takiej lekcji, jakbym tylko miała okazję. Zapamiętam nazwę szkoły, tak w razie w, może akurat kiedyś będę w tych okolicach… Piękne zdjęcia na dodatek!

    Beantwoorden

  2. Ala

    ()

    Kochana, a propos jedzenia, musiałam usunąć posta z tortillą, bo jednak mnie nasi goście z Meksyku uświadomili, co jest prawdziwą tortillą i jak się ją je, także swoje wypociny skreśliłam :)

    Boże, jak ja nie mogę się doczekać żeby usiąść z przewodnikiem po Tajlandii i poczytać sobie razem z nim o Waszej podróży, ale już nie mam w co ręce włożyć i czekam na jakąś wolną chwilę, ostatnio po prostu jej jak na lekarstwo :)

    Beantwoorden

Skomentuj