Up
E56C7171-2

Miałam w tym roku jedno postanowienie….nie kupować czarno-białej torby. I choć już od stycznia kusiły mnie swoimi pięknymi kształtami i wzorami, ciągle sobie powtarzałam…NIE, NIE…pewno w przyszłym roku już nie będzie modna i będzie tylko niepotrzebnie zalegać w szafie. No i muszę wam przyznać, że całkiem dobrze mi szło…kiedy moje pierwsze ja śliniło się na widok, pięknej czarno-białej damy, drugie krzyczało, zostaw, po ci to! Aż do pewnego pięknego dnia, kiedy to spóźniłam się na pociąg. Kolejny za pół godziny, więc postanowiłam wejść do sklepu, do którego nigdy nie chodzę, bo ceny mają porażające. Ale przecież popatrzyć sobie zawsze można. No i tak sobie weszłam i od razu z pierwszej wystawy zaatakowała mnie czarno-biała piękność. Moje pierwsze ja ciągnie mnie do środka z taką siłą, że drugiemu ja zawodzą wszystkie hamulce, nawet ręczny nie pomógł…no i mam ją w ręce. Pech chciał, że miałam na sobie coś czarno białego…no i obrazek w lustrze gotowy. Pierwsze ja już ciągnie mnie do kasy…drugie klepie po ramieniu, żeby sprawdzić chociaż cenę…na pewno się okaże, że jest tak droga, że nawet pierwsze ja podda się bez walki. Odsuwam zamek, patrze na metkę, no i faktycznie, cena zadowalająca nie była…już ją odstawiam, kiedy podchodzi pani sprzedawczyni i z uśmiechem na twarzy dodaje, że jest przeceniona 50%, tylko jeszcze nie na wszystkich produktach zdążyła nakleić nowej ceny. Pierwsze ja skacze z zachwytu, bo po szybkim podzieleniu przez 2 cena robi się bardzo atrakcyjna. Drugie ja burczy coś tam pod nosem, że przecież ona wcale nie jest mi potrzebna…że już przestrzeń na torebki w domu jest wykorzystana…pierwsze ja już przestępuje z nogi na nogę trzymając w reku kartę płatniczą…ech no i przegrałam…po kilku minutach nie było odwrotu…biegłam z kolejną torbą na pociąg, gubiąc przy tym buty, żeby się nie spóźnić, bo kto wie co by się jeszcze wydarzyło, gdybym miałam kolejne pół godziny czekać :)

Dziś przedstawiam wam  moja czarno-białą zdobycz w wersji na codzień. Dokładnie to był mój dzisiejszy strój do pracy. Ale w przygotowaniu mam już stylizację w bardziej ekstrawaganckim wydaniu :) Bądźcie czujni zatem :)

 

bag – Dune

pants – No Name

blazer – Mango

t-shits – Zara

shoes – H&M

belt – No Name


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (48)

Skomentuj