Up
naamloos-3110202-3

Kolejny dzień w Krabi postanowiliśmy spędzić na plażowaniu przy Nopparat Thara beach. Ponoć jest to jedna z ładniejszych plaż w okolicach Krabi, zaraz po Railey Beach. Znajduje się ona w pobliżu Ao Nang. Po śniadanku, przepysznych Tajskich naleśnikach z nutellą i orzeźwiającym szejku arbuzowym złapaliśmy autobus do Ao Nang, wysiadając przy Noppart Thara beach. Od razu nam się spodobało, całkiem inaczej niż Ao Nang, zdecydowanie mniej ludzi, wręcz prawie w ogóle, idąc ponad kilometr wzdłuż plaży spotkaliśmy jedną turystkę czytającą książkę, kilku Tajów i bardzo sympatycznego pana kraba :)

Idąc dalej wzdłuż plaży zobaczyliśmy malutką wysepkę, całkiem nie daleko i ku naszemu zdiwieniu kilka osób przeprawiających się przez morze, które wyglądało na całkiem płytkie. Nie zastanawiając się długo, podążyliśmy śladem kilkuosobowej grupki. Woda w najgłębszym miejscu sięgała nam do pasa. Tak więc jakoś się udało nam przeprawić :)

Miejsce w którym się znaleźliśmy całkowicie podbiło nasze serca. Poza nami, było na wysepce może z 8 osób, rozproszonych, po różnych ustronnych miejscach, tak, że prawie w ogóle się nie widzieliśmy. To było dokładnie to czego szukaliśmy. Cisza, spokój, zapierające dech w piersiach widoki, cieplutkie morze, słonko muskające nasze ciała i nic nie robienie. Czas dla siebie, dla dobrej książki, dla nas :) Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie weszli w każdy zakamarek wysepki i nie obfotografowali jej dookoła :)

Czasami nachodzą się nas dość dziwne pomysły, które też uwieczniamy na zdjęciach :)

Po południu, zaczyna się odpływ i jak widać poniżej, oddalam się coraz bardziej z moją książką :) Ponieważ woda daje przyjemnych chłodek dla ciała, podążam razem z nią :)

Ponieważ nie za bardzo przemyśleliśmy sprawę i nie zabraliśmy żadnego jedzonka ze sobą, a woda też po jakimś czasie przestała nadawać się do picia, po kilku godzinach musieliśmy wracać. Tym razem przeprawa była bardzo prosta, woda zniknęła zupełnie, szliśmy po prostu po piasku. Zjawisko przypływów i odpływów stało się moim ulubionym odkryciem :)

Wychodząc z plaży głównym wyjściem zobaczyliśmy na wprost kilka restauracji. Jedna z nich “Kruathara” przyciągnęła naszą uwagę pysznie wyglądającymi, świeżymi rybkami. To było cudowne uwieńczenie dnia :) Ja zamówiłam sobie White Snappera w ziołach, a Marcel standardowo jakieś mega wielkie krewety. Moja rybka, była przepyszna. Do dziś mam jej smak w ustach :)

Po obiadku usiedliśmy sobie jeszcze na brzegu plaży, przyglądając z ukrycia Tajowi, który malował pejzaż. Ehhh….fajnie taksobie żyć, w takim miejscu, robić co się lubi, zarabiać tym na życie. Choć na pewno jest jakaś druga strona tego medalu, ale nad nią wolę się nie zastanawiać…

Po powroci do Krabi, poszliśmy kupić na następny dzień bilety na Kok Mook. 900THB od osoby. Wyboru nie ma zbytniego, ten odcinek obsługuje tylko jeden przewoźnik, Tiger Line.


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (22)

  1. Ala

    ()

    Ogólnie można zazdrościć Tajom, z książki naczytałam się, jak są uśmiechniętymi ludźmi i to nie tylko zasługa buddyzmu.
    No mogłabym te zdjęcia oglądać bez końca, mają znacznie większą wartość po zapoznaniu się z przewodnikiem.

    Beantwoorden

  2. Sznupkowie

    ()

    Jak miło popatrzeć na znajome plaże..:)

    Krab wyglada jakby był przynajmniej po 4 piwach..:)

    Co do jedzenia to można godzinami rozgadywac się o smakach :) Mnie znów wzięło na tajszczyzne wczoraj grilowane krewety w imbirze i chili ,a dzisiaj na śniadanie sałatka z mango i ogórka:)

    Beantwoorden

Skomentuj