Up
naamloos-1111-2

Dawno nie było ciekawostek z mojego kochanego wiatrakowa :) Nadrabiam zatem zaległości bardzo szybko :) Dziś ciekawostka pod tytułem:

Czy wiecie, że w Holandii nie ma czegoś takiego jak L4?

No nie ma…zapytacie pewno, w jaki sposób zatem pracodawca może sprawdzić, że ktoś jest chory? Odpowiedź jest bardzo prosta…w zasadzie nie może….opiera się to po prostu na zaufaniu :) Jeśli obudzę się jutro z katarem i przeziębieniem, to zadzwonię do pracy, wystarczy do kolegi, nie trzeba nawet do przełożonego i mówię, że źle się czuję i zostaję w domu. Od razu życzą mi szybkiego powrotu do zdrowia, informacja ta przekazywana jest do HR…i jedyne co muszę zrobić po powrocie, to zameldować, że już jestem zdrowa i wróciłam do pracy :) W razie gdyby choroba się przedłużyła, powiedzmy więcej niż 2 tygodnie, dzwoni tzw lekarz zakładowy i wtedy trzeba zgłosić się na wizytę. Za nieobecne dni nie jest potrącana żadna kwota, wynagrodzenie wypłacane jest w 100%. Powiem szczerze, że rozwiązanie idealne, bo jak człowiek przeziębiony to powinien w łóżku leżeć, a nie stać pół dnia w poczekalni zapełnionej zarazkami! Mało tego, tutaj z przeziębieniem nikt do lekarza nie chodzi, no chyba, że z jakimś przewlekłym…a wiecie dlaczego? Bo nawet jak się pójdzie, to jedyne lekarstwo jakie lekarz zaleci to aspiryna…tak, tak..tutaj nikt nie zaopatruje się reklamówkę syropków, tabletek i witaminek. Na wszystkie lekkie bóle i przeziębienia używają aspiryny. I powiem wam, że jak tutaj przyjechałam z moją reklamówką lekarstw, oczywiście zawierającej jedynie te przeciwko przeziębieniu to mój mąż się wystraszył i pomyślał, że jestem na coś ciężko chora :) A teraz w mojej apteczne mam tylko aspirynkę i krople do nosa :) Ale wracając jeszcze do L4, to uprzedzając wasze pytanie: Czy Holendrzy nie nadużywają tej łatwości pozostawania w domu? No właśnie nie…o dziwo, bardzo rzadko z tego korzystają…jedynie jeśli faktycznie są chorzy. Ciekawe co by się działo w Polsce, gdyby nagle wprowadzono nowe zasady L4, jak myślicie?

A poniżej mój burgundowy set…ze spodniami, które już widzieliście…na ciepłe jesienne dni…takie jak właśnie teraz mamy :)

blouse – Zara

sweater – Vero Moda

pants – Mango

ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (11)

  1. Filipek 70

    ()

    tak się zastanawiam …chyba jest nas mądrych Polaków jednak więcej i dla mnie to rozwiązanie jest świetne ….bo z drugiej strony który pracodawca w Polsce uznaje jakiekolwiek chorowanie pracownika …..muszą pracować chorzy…… chore dzieci przychodzą do szkoły bo matki MUSZĄ iść do pracy …w zeszłym roku moje dziecko nie mogło pojąć dlaczego mama nie odebrała kolegi ze szkoły ,który miał gorączkę i usnął na ławce …..pani odsunęła jego ławkę pod ścianę i tyle !!!!!! sesja jedna z ładniejszych …..fajne oprawki ….zdjęcie z podpartą głową dla mnie super !!! taka fajna dziewczyna na nim :)

    Beantwoorden

  2. Ewa

    ()

    Świetne zdjęcia, bardzo podobają mi się buty i sweter:)
    W Polsce raczej opisany system by nie przeszedł choć nie twierdzę, że jest zły. Brzmi bardzo rozsądnie, ale przy polskiej mentalności niestety praca świeciłaby pustkami jak mniemam;)

    Beantwoorden

  3. Irmelin

    ()

    Witaj, też wydaje mi się, że opcja prywatnego L4 w Polsce nie przeszłaby, niestety zbyt wielu mamy kominatorów, chociaż chciałabym się mylić, a buty – super – z chęcią zdarłabym Ci je z nóg i podziwiała nieustannie:))
    Pozdrawiam

    Beantwoorden

Skomentuj