Up
naamloos-2867-2

Dawno nie było ciekawostek o Holandii :) Trzeba to zmienić :) Jutro w Polsce wszyscy macie wolne z okazji Święta Niepodległości, tutaj niestety wszyscy idą do pracy….ale…ale, w Holandii 11 listopada to też wyjątkowy dzień…wiecie jaki? Założę się, że nie macie pojęcia :)

11 listopada to święto zwane Sint Maarten, czyli świętego Marcina. Tak naprawdę to największą frajdę mają w tym dniu dzieciaki, bo znajdują się w posiadaniu chyba największej ilości cukierków w całym roku :) Ale te cukierki to nie dostają ani od rodziców, ani też za darmo…kto je zatem daje i za co? Po pierwsze w tym dniu przygotowują samodzielnie w szkole, czy też w przedszkolu piękny lampion, uczą się specjalnej na ten dzień piosenki, żeby wieczorem z zapalonym lampionem odwiedzać ludzi w domach i tę właśnie specjalną piosenkę śpiewać. W podziękowaniu dostają od mieszkańców właśnie cukierki…dużo cukierków :) Dzieciaki chodzą najczęściej 2-3 osobowymi grupkami, są w bardzo różnym wieku, od 2 do 12 lat mniej więcej. A skąd się wzięła taka tradycja?

Wszystko zaczęło się jakieś tysiąc siedemset lat temu. Urodzony najprawdopodobniej na terenie dzisiejszych Węgier Marcin z Tours został rzymskim legionistą i kiedy znalazł się ze swoimi kolegami w okolicach Amiens (północna Francja) doznał niezwykłego przeżycia. W trzaskającym mrozie natknął się na żebraka, który umierał z zimna i wycieńczenia. Marcin rozerwał swój żołnierski płaszcz i podzielił się z ubogim. Kiedy wieczorem wrócił do garnizonu we śnie ukazał mu się Jezus. Chrystus wychwalał wspaniały czyn Marcina i dziękował mu za to, że ten go przyodział. Tak zaczęła się szybka kościelna kariera Marcina, który jeszcze za życia został biskupem Marcinem, a po śmierci – świętym Marcinem, zwanym także Marcinem Miłościwym. Co jednak ta lekcja religii ma wspólnego z holenderskimi dzieciakami biegającymi po niderlandzkich miastach w dniu 11 listopada?

Wiele. Tak się bowiem złożyło, że to w Belgii i Holandii (oraz częściowo Francji) kult świętego Marcina przyjął się najmocniej. Obchodzenie  Sint-Maartenfeest od początku wiązało się z pomocą najbiedniejszym (bądź co bądź legendarny Marcin podzielił się swym płaszczem z żebrakiem). Także pora dobrze współgrała z ideą wspierania biedaków– połowa listopada to początek zimnego i ponurego okresu, czas prawdziwego piekła dla bezdomnych i żebraków. Dlatego do początku dwudziestego wieku święto to obchodzili głównie biedacy i ich dzieci – serca bogatszych obywateli robiły się 11 listopada bardziej miękkie i żebractwo tego dnia było o wiele bardziej dochodowe niż przez resztę roku. Zmieniło się to w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Holendrzy i Belgowie zdali sobie sprawę, że świętowanie Sint-Maartenfeest odwołuje się do najlepszych ludzkich uczuć: miłosierdzia, troski o bliźniego, gotowości do bezinteresownej pomocy. 

(źródło: www.mojaholandia.nl)

Tak więc uzbrojona w worek cukierków czekam niecierpliwie na jutrzejszy wieczór :) Dzwonek będzie dzwonił do drzwi pewnie kilkadziesiąt razy, tyle samo usłyszę piosenkę o św. Marcinie, na szczęście za każdym razem w innym wydaniu :) 

A poniżej mam dla was wreszcie jesienną stylizację :) W moich ulubionych jesiennych kolorach, beże, brązy, i zieleń :) No i w końcu debiut mojej perełki, którą przywiozłam z Tajlandii. Torebka LV, która różni się od oryginału tylko jednym małym szczegółem: ceną :)

  jacket – Mango

  blouse- Zara

trousers-Stradivarius

  boots- Zara

scarf – Super Star

bag -no name

braselets – Super Star

ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (40)

  1. aschaaa

    ()

    kochana lepiej zmien ostatnie zdanie tego postu. Bo jak wpadnie to w oko niektorych to bedziesz zniszczona w polskiej blogsferze. Polacy sa strasznie na "nie" jesli chodzi o chodzenie w podrobach a jak jeszcze dopisalas ze to torebka LV z Tajlandi ojj moze byc goraco tu na blogu. Dobrze Ci zycze bo bylam swiadkiem niejednej takiej afery 😀

    Buziaki

    ps. jestem najwieksza fanka Twoich zdjec – mistrzostwo swiata, naprawde!

    Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      Dziękuję ci kochana za ostrzeżenie, ale nie mam zamiaru niczego kasować :) nie wstydzę się nieoryginalnej torebki, bardziej by mi chyba było głupio, gdybym napisała, że jest oryginalna, kiedy tak nie jest :) tym bardziej, że nie wyobrażam sobie wydawać kilku tysięcy złotych za oryginał, jeśli moja torebka w 100% wygląda tak samo jak ta z półki LV. Wiem, bo osobiście sprawdzałam, nawet pani w sklepie nie mogła wyjść z podziwu, że ta moja nie jest oryginalna…a może jest, kto wie? :)

      Beantwoorden

    • aschaaa

      ()

      chodzi mi o to, ze podpisalas torebke jako torebke LV a ona nie jest LV, tylko torebka ktora wyglada jak LV wykonana w chinach a nie kupiona w butiku LV. Ja sama tez nie mowie "nie" podorobka ale dla bezpieczenstwa w takiej sytuacji wolalabym podpisac ja jako no name. Mam nadzieje, ze nie rozumiesz mnie zle :) internet nie zapomnina i widzialam juz kilka przykladow blogerek ktore zostaly wrecz zniszczone w necie za noszenie podrob :)
      sama bylam w poprzedni weekend w stambule i ogladalam sobie ich podroby i powiem szczerze, ze znam sie troche na torebkach ale nie ma szans zeby rozpoznac czy to original czy nie. tylko charakterystyczny kod torebki, badz brak kodu pod klapka jak w tej neverfull zdradza ze to nie original :)

      Beantwoorden

  2. Ubrana nie przebrana

    ()

    Uwielbiam ten cykl o holenderskich ciekawostkach! :) Pięknie Ci w takim połączeniu kolorystycznym.

    Co do torebki – oryginał czy kopia – uważam, że nie ma w niej nic ciekawego 😉 I nie rozumiem zachwytu nad tą słynną LV… Nie odważyłabym się nosić tak oczywistej podróbki. Chociaż patrząc na to jakie "inspiracje" wypuszcza np. Zara czasem trudno uniknąć noszenia kopii. Pewnie i w mojej szafie niestety znalazłoby się coś mniej lub bardziej skopiowanego z wybiegów przez sieciówki. Ale staram się tego unikać.

    Beantwoorden

  3. Ala

    ()

    Osobiście nie kupuję podróbek, bo i tak wszyscy wiedzą, że na oryginały mnie nie stać, dlatego poczekam, aż moja sytuacja finansowa się poprawi, to wyłapię jakiegoś taniego Armaniego 😉

    PS Teraz piszę z komputera i o ile post ubraniowy jest dobrze wyświetlony, to posty z ogromną ilością zdjęć się w 3/4 sypią. Ja stawiam w pierwszej kolejności na tło (piękne ale przy przewijaniu mam wrażenie że się zacina), a w drugiej na ewentualną ilość / rozmiar zdjęć.

    Tak to wygląda z dwóch laptopów z przeglądarką Firefox:
    http://imageshack.com/a/img593/2735/o29m.png
    http://imageshack.com/a/img545/101/5jf4.png

    Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      Kurcze, no nie wygląda to dobrze…tylko dlaczego u mnie się nic nie dzieje? No to już wiem, żeby tyle fotek nie wrzucać…tylko jak ja wam pokarzę całe safari, przecież ja mam 3 tys zdjęć :( jak ja mam z nich wybrać tylko kilka???? buuuuuu….chyba się przeniosę na jakiś inny serwer…..

      Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      U nas jest jeszcze po 11-12 stopni więc nie jest źle :) ale ja już chodzę w tej kurtce od końca września więc, pewno i tak za nie długo, schowam ją gdzieś na dno szafy i zastąpię czymś cieplejszym…ale póki pogoda pozwala jeszcze się nią cieszę :)

      Beantwoorden

  4. MigafkaFoto

    ()

    Jeśli chodzi o świętowanie to mieliśmy Marcina który nas rozpieszczał rogalami, mając na uwadze owe święto 😉

    Jeśli chodzi o stylizacje- extrunia, kompletnie w mojej formie i treści, a kurtka żywcem zdjęta ze mnie, bardzo bardzo…
    😉
    Serdeczności !

    Beantwoorden

Skomentuj