Up
MMP_0797-3

Kiedy jechać – na Sardynię możemy się wybrać w zasadzie od maja do października. W maju temperatury wahają się w okolicach 23-25 stopni, więc jeśli nie macie żadnego pomysłu na weekend majowy, Sardynia będzie jak znalazł. Wakacje szkolne to oczywiście szczyt sezonu i wysokie temperatury. Ci co muszą wybrać ten termin ze względu na dzieci muszą liczyć się z tym, że ceny nie będą przyjazne. Po sezonie ceny kwater, oraz przelotów spadają o połowę, a nawet czasami więcej. No i oczywiście będzie gorąco. Jeśli chcecie bardziej aktywnie spędzić czas, to polecamy wrzesień. My byliśmy w ostatnim tygodniu września i po pierwsze temperatury były idealne. Tylko w pierwszym dniu mieliśmy kilka godzin deszczu, po południu wyszło słonko, a później już była piękna pogoda. Ceny jak na Sardynie po sezonie naprawdę rewelacyjne.

Noclegi – jeśli wybieracie się na własną rękę przy rezerwacji noclegów trzeba bardzo uważać. Sardynia to jedyne w swoim rodzaju miejsce, które rządzi się swoimi prawami. Ceny podane za nocleg bardzo często nie zawierają opłat za pościel, ręczniki, media (gaz, prąd, internet), sprzątanie. Nasuwa się zatem pytanie za co w takim razie płacimy. Nie wiem, dla mnie to tez było niezrozumiałe i sporo nerwów kosztowała mnie rezerwacja noclegów. Niestety nie wszyscy są świadomi tych dodatkowych kosztów. Często okazuje się, że dopiero po przyjeździe dowiadujemy się, że cena za którą zarezerwowaliśmy naszą kwaterę to jedynie połowa kosztów.  To mniej więcej tak jakby zarezerwować sobie pokój, a po przyjeździe okazało się, że jest bez łóżka, za które dodatkowo trzeba zapłacić. Tak więc dokładnie czytajcie wszystko, najlepiej rezerwować przez booking.com tam przynajmniej wszystko czarno na białym napisane, choć nie ukrywam, że zdecydowanie większy wybór jest na ichniejszych stronach, które to podaje wam na końcu wpisu w linkach.

Jedzenie – było ok, ale bez fajerwerków. Tzn, dla nas, bo każdy pod tym pojęciem może rozumieć coś innego. My lubimy bardzo włoską kuchnię, sami dużo gotujemy, korzystamy z przepisów znajomych Włochów i ta kuchnia nie jest nam obca. Wiemy jak smakuje DOBRE risotto i dobry, świeży makaron. Dlatego po Sardynii spodziewaliśmy się czegoś więcej. Większego WOW. Było ok, ale jedzonko w Prowansji zaskoczyło nas bardziej pozytywnie. Ale trzeba wziąć pod uwagę to, że Sardynia to nie to samo co Włochy. Oni trzymają sie swoich sardyńskich zwyczajów, o których we Włoszech nawet krążą dowcipy. Tak więc, mam nadzieję, że prawdziwa włoska kuchnia dopiero przed nami :)

Poruszanie się – zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem jest wynajem samochodu. Oczywiście jeśli, ktoś wybiera się swoim samochodem do Włoch, to można bez problemu zabrać samochód na prom i przedostać się na wyspę. W sumie rozważaliśmy też taką podróż do Włoch, bo moglibyśmy więcej po drodze zobaczyć, ale ja osobiście źle znosze takie długie podróże autem. Siedzenie tyle godzin w jednej pozycji doprowadza mnie do szału, a i spać w samochodzie nie umiem, bo wiecznie mnie coś uwiera. Choć odkąd kupiłam sobie taką specjalna poduszkę typu rogalik, który można dostać w sklepach podróżniczych lub sprzedających akcesoria samochodowe, zabieram ją nie tylko w podróż samochodem, ale i samolotem, zdecydowanie lepiej się mi podróżuje. Nasz samochód na Sardynii rezerwowaliśmy jak zawsze przez stronę Rental Cars. Cena była bardzo przyjazna. Za cały tydzień z ubezpieczeniem zapłaciliśmy 180 euro. Jeździliśmy Oplem Corsą z wypożyczalni Sicili By Car. Mieli najlepszą ofertę, więc się skusiliśmy, choć nie ukrywam, że czytanie ich opinii w internecie nie ułatwia podjęcia decyzji. My nie mieliśmy żadnych problemów, wszystko odbyło się zgodnie z planem, kaucję zwrócili w 100%. Dodam jeszcze tylko, że bagażnik Corsy mieści bez problemu 4 bagaże podręczne i 3 niewielkie plecaki, bo przy wyborze samochodu mieliśmy z tym nie lada problem.

Ceny – zaskoczyły nas bardzo pozytywnie, co chyba było głównie zasługą tego iż byliśmy tam już po sezonie. Bilety z Ryanair w dwie strony 75 euro od os z dwoma bagażami podręcznymi. Wynajęcie samochodu 180 euro wraz z ubezpieczeniem. Przejechaliśmy około 600 km i zużyliśmy nie całe 2 baki paliwa. Paliwo wtedy kosztowało 1,7-1,8 euro za litr. Parkingi na La Maddalenie są bezpłatne i generalnie nie ma problemów z parkowaniem. Często można zostawić samochód gdzieś wzdłuż drogi. Na Sardynii jest już trochę gorzej. Raczej wszędzie trzeba za parking płacić i można parkować jedynie w wyznaczonych do tego miejscach. Koszt parkingów od 1-2 euro za godzinę.  Koszty noclegów to w sumie 440 euro za cztery osoby. Mimo, że śniadania robiliśmy sobie na kwaterach to chyba najwięcej wydaliśmy na jedzenie, w sumie ok 1000 euro za 4 osoby. Chociaż śniadania robiliśmy sobie na kwaterach. Zakupy spożywcze w supermarkecie dość drogie. Sama byłam zaskoczona bo było drożej niż w Holandii. Największym szokiem było dla mnie pieczywo. Ciabatta – 1 euro. Czyli w sumie tydzien superowych wakacji na Sardynce kosztowal około 500 euro od os.


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (33)

  1. Marta

    ()

    Po ostatniej podróży do NYC stwierdzam, że przydałby mi się teraz tydzień odpoczynku w takim właśnie otoczeniu 😉 Z pewnością skorzystam kiedyś z Twoich porad. Miło pooglądać takie słoneczne zdjęcia, gdy za oknem jeszcze klimaty bardziej zimowe niż wiosenne (przynajmniej u mnie) :)

    Beantwoorden

Skomentuj