Up
MMP_7991-2

To co, zaczynamy relację z Dubaju! Gotowi? :) No to zapinajcie pasy i lecimy! Już w samolocie przebieram nogami, lot dłużył mi się okropnie. Kiedy wreszcie zobaczę te wyspy palmowe? Czy w ogóle zobaczę je z lotu ptaka, a może przy odrobinie szczęścia zobaczymy też jakieś drapacze chmur? Obyśmy tylko o nie nie zahaczyli lądując :) Aparat miałam w pogotowiu, bo pilot właśnie zapowiedział, że będziemy lądować wprost nad palmą. Jupppi! Nawet okazało się, że siedzimy z dobrej strony (z lewej) i jest, widzę tę ogromną palmę, lecimy wprost nad nią, tylko zaraz zaraz, czemu ona pusta, myślałam, że obie palmy są zabudowane, a ta nad którą lecimy to kupa piasku…buuu…no nic, pewno ją kiedyś zabudują. Ponieważ lecimy pod słońce, zdjęcia wyszły beznadziejne. Wylądowaliśmy mięciutko. Wchodzimy na lotnisko i pierwsze wrażenie, jak tu pusto, cicho i spokojnie. W okienku wizowym uśmiecham się nieśmiało do pana, ten wbija pieczątkę, odwzajemnia służbowym uśmiechem i jesteśmy w Dubaju! Pierwsze wrażenie, jakiś taki dystans może nawet trochę respekt. Obok nas przemykają Szejkowie w pięknych białych dishdashah (poprawcie mnie jeśli ta biała sukienka inaczej się nazywa). Wyglądają, tak czysto, wręcz niewinnie. Materiał szykowny, bez ani jednego zagięcia, jakby właśnie z pod żelazka wyszedł. Wszędzie czysto, aż się błyszczy. Wsiadamy do autobusu, który zabiera nas do naszego hotelu. Już prawie zapomniałam jak to jest wygodnie, mieć transport z lotniska do hotelu.

Z przyklejonym nosem do szyby chłonę pierwsze widoki. Na pierwszy rzut oka Dubaj to taka wyższa półka Egiptu. Widać to już na samym początku. Drogi mega szerokie, sześciopasmowe, ronda takie wielkie, że zjeżdżając z nich można zapomnieć kiedy się na nie wjechało. Piasek, dużo piasku, no tak, przecież jesteśmy na pustyni. I znowu bijąca po oczach czystość, ani jednego papierka wzdłuż drogi, ani jednej plastikowej butelki. Żeby dotrzeć do naszego hotelu musimy przejechać niemal cały Dubaj. O rany jaki on wielki! To chyba moje największe zaskoczenie. Dubaj jest dużo większy niż się wydaje na mapie. Odległości są bardzo duże. Coś co wydaje się być tuż za rogiem w rzeczywistości okazuje się być półgodzinnym spacerem.

Docieramy do hotelu. Zameldowanie na szczęście nie trwa długo, wskakujemy szybko pod prysznic i idziemy ładować akumulatorki. W recepcji wymieniamy EUR na dirhamy i idziemy szukać taxówki. Jeszcze dobrze na zewnątrz nie wyszliśmy, kiedy ktoś woła, taxi Ma’am? Wygląda na zwykły samochód, ale co tam wsiadamy i mówimy panu, że chcemy na plażę Al Mamzar Beach. Sympatyczny taksówkarz okazuje się być Pakistańczykiem. Pracuje tutaj za jakieś marne grosze, jego rodzina mieszka w Pakistanie, którą odwiedza raz w roku. Jak się później okazało niemal wszyscy taksówkarze to Pakistańczycy. Droga na plażę, która na mapie miała być 10 km odcinkiem, wlokła się nieskończenie długo, korki straszne. W końcu dotarliśmy, licznik wybił 50AED. Myślę sobie, no jak tak mają wyglądać tutaj te tanie taxówki to ja bardzo dziękuję. Niestety na tę plażę inaczej byśmy się i tak nie dostali, więc trudno się mówi. A na plaży mamy takie widoki.

Ponieważ na plaże dotarliśmy już po południu, postanowiliśmy spędzić tam resztę dnia. W końcu byliśmy trochę zmęczeni po podróży, ja generalnie nie umiem spać w samolocie, więc mimo, że lecieliśmy nocą nie zmrużyłam nawet oka. Widoczki z tej plaży bardzo fajne, te budynki w tle to Sharjah, miasto graniczące z Dubajem. Spacerkiem doszliśmy do Parku Al Mamzar Beach. Tam planowaliśmy zrobić sobie drzemkę i coś zjeść, ale przy wejściu okazało się, że w poniedziałki i środy jest tzw Ladys Day i panowie do parku mają zakaz wstępu. No trudno, skąd mogliśmy to wiedzieć. Swoją drogą fajnie, że coś takiego jest, wtedy kobiety mogą sobie tutaj spokojnie z dziećmi spędzać czas, jeśli nie mają ochoty na towarzystwo mężczyzn.

To, że muzułmańskie kobiety przebywają na plaży w długich sukienkach, to już pewno wiecie. Taka ich kultura i czy nam się to podoba czy nie, one chyba czują się tak najlepiej. Albo przynajmniej mam taką nadzieję, bo czasami jak parzę na taka parę na plaży, facet bez koszulki się opala a kobieta pozawijana od stóp do głów to jakoś tak dziwnie to wygląda. Ale nie o tym chciałam. Chciałam napisać kilka słów o tym jak my tam powinniśmy się ubierać. Przed wyjazdem konsultowałam tę sprawę z osobami, które już w Emiratach były. Ponieważ znam tę kulturę, sama byłam przygotowana raczej na długie spódnice i zwiewne spodnie, ale właśnie chciałam wiedzieć czy to potrzebne, czy ktoś tam w ogóle zwraca na to uwagę no i dostałam informację, że mam sobie zabrać takie ubrania jakie zwykle biorę na wakacje i zupełnie się tym nie przejmować. No to ucieszyłam się, bo kto chce spacerować w 30 stopniowym upale w długich spodniach. Dorzuciłam zatem do walizki kilka sztuk krótkich spodenek. No i od razu pierwszego dnia w te spodenki wskoczyłam, w końcu jedziemy na plażę. Generalnie wiecie, że moje nogi do jakichś atrakcyjnych nie należą, więc też nigdy jakimś obiektem westchnień nikogo nie były, ale tyle facetów ile zawiesiło wzrok na nich albo inaczej ile zmierzyło mnie z góry na dół w tym dniu, to chyba przez całe życie mi się nie przydarzyło. I nie sądzę żeby były to aprobacyjne spojrzenia, wręcz przeciwnie. Tak więc to był mój pierwszy i ostatni dzień w szortach. Ewidentnie nie jest to tam mile widziane. Tak więc gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości co do stroju, to oczywiście zrobicie jak zechcecie, ale wiedzcie, że wystąpienie w krótkich szortach będzie mocno przyciągać uwagę innych.

Wracając do hotelu złapaliśmy taxówkę na ulicy. Tym razem była to taxówka sieciowa, jakież było nasze zdziwienie kiedy, za tę samą trasę, zapłaciliśmy dokładnie połowę ceny. Tak więc uwaga! Nie wsiadajcie do samochodów, które nie są oznaczone. Tam połowa taxówek nie ma oznaczeń i jak się później dowiedzieliśmy są dużo droższe. Niby mają taxometr, ale opłata za km jest dwa razy wyższa. Kazaliśmy się wysadzić koło centrum handlowego Burjuman, bo musieliśmy wymienić kasę w kantorze. Możecie zabrać do Dubaju zarówno euro jak i dolary, obie waluty można spokojnie wymienić. Idąc do hotelu zahaczamy o niewielką indyjską restaurację, gdzie podają nam przepysznego kurczaka Tikka Masala i Palou. Palce lizać. Polecam!

Informacje praktyczne:

Przelot + hotel  Golden Sands+ transfer z lotniska + śniadania – 460 euro od os

Przelot: Amsterdam – Dubaj – 7,5h

Różnica czasowa – 3h

Transport lotnisko Al Maktoum International Airport – Hotel Golden Sands – 45 min

Wizy do Dubaju nie są już dla Polaków wymagane

Waluta: 1AED=1 ZŁ

Jaką zabrać walutę? Bez różnicy i EUR i USD jest ok.

Taxi: Hotel Golden Sands – Al Mamzar Beach – 25AED

Cena wody 0,5l w automacie na Al Mamzar Beach – 1AED 

Kolacja w indyjskiej restauracji Sarhad Darbar – 63AED


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (39)

  1. Margo eM

    ()

    Piękne zdjęcia zrobiłaś 😉 mój mąż był w grudniu w Emiratach. Nocował w Atlantis, cały teren hotelu to palma z ogromnymi zjezdzalniami. Robi to wszystko wrażenie. Zwiedzał też świat ferrari i meczet. A mi przywiózł piękne kaszmirowe chusty :)

    Beantwoorden

  2. aschaaa

    ()

    no to juz wiem czemu mowilas o super ofercie jak wspominalas o Dubaju – niecale 500€ za przelot i hotel! rewelka Marylka, serio rewelka!
    ah bede uwaznie sledzic wasza wyprawe bo juz po tym jak kiedys rozmawialysmy zmienilam zdanie i do Dubaju wroce na pewno :) (kiedys tam…. :P:P:P jak zobacze cala reszte ktora mi sie podoba i do ktorej wzdycham) .
    ja tez w szortach nie paraduje na wakacjach – tzn np w azji (zle sie czuje jak sie kazdy na mnie patrzy i juz). przewiewna dluga sukienka tez moze byc okey :) a ostatnim akapitem akapitem zabilas mnie… buu my na diecie a tak bym zjadla :) ps. ale mam juz posta na bloga przygotowanego z ulubionym przepisem na Tikka Masala 😀 mniam mniam, przynajmniej poslinie sie do monitora!

    Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      No dlatego grzechem byłoby z takiej oferty nie skorzystać, do tego z Amsterdamu, bez żadnych przesiadek, czeknia na lotniskach…no marzenie :) co prawda, zawsze mozna leciec bardziej wypasionym samolotem, ale ja tam takich wymagan nie mam :) A na jakiej ty diecie kobieto jestes ze miesa z ryzem i salatka nie jesz?

      Beantwoorden

    • aschaaa

      ()

      a tam smolic wypasione samoloty :) nasz lot do peru tez bedzie iberia, jak moi znajomi slysza iberia to az sie za glowe lapia, ale ja sie nie przejmuje wazne ze dalam 385€ a nie dwa razy wiecej :)
      dieta jest restrykcyjna, ale pomaga swietnie oczyscic organizm (mamy ja od lekarza, wiec nie byle co z neta), a ja ja robie zeby byc motywacja dla Pety – we dwojke zawsze razniej :) pierwsze trzy tygodnie to tylko 500kcal dziennie – chude bialko i warzywa. skutkiem ubocznym jest to ze chudniesz – a z tego skutku ubocznego ciesze sie najbardziej hihi

      Beantwoorden

    • Anonimowy

      ()

      ja iberią leciałam w październiku do Rio i w drodze 'do' mieliśmy super wypasiony samolot, a zpowrotem już niestety gorzej, także różnie może być- życzę tego lepsiejszego

      a Dubaj jest też na naszej liście 'do zwiedzenia'
      pięknie ! czekam na więcej

      Beantwoorden

  3. Beata

    ()

    Dubaj to już luksusy. Mąż był służbowo ja niestety nie, ale stwierdził, że to jest miejsce żeby właśnie zaznać tego luksusu jeśli ktoś lubi, natomiast na spacer pójść po mieście nie bardzo można, bo wszyscy tylko jeżdżą:) Tak czy siak pojechałabym sprawdzić;) Z Dubaju z tej podróży mam na pamiątkę śliczne"dywaniki" pod kubki i różne drobiazgi. Piękne zdjęcia:)

    Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      Wszystko zalezy od tego kiedy tam bedziesz. Jesli latem to faktycznie nie pospacerujesz, ale to nie dlatego ze nie ma gdzie tylko dlatego, ze jest za goraco, dlatego tez wszyscy przemieszczaja sie samochodami. Zima natomiast mozna spacerowac bez problemu. Na pewno nie wzdluz glownej ulicy bo tam nawet chodnika nie ma, ale przy Dubaj Mall czy Marina Dubaj mozna spacerowac chociazby caly dzien :) a widoki takie ze dech zapiera :) Poza tym maja wiele parkow, w ktorych tez atrakcji nie brakuje. A jak sie ma kase to i luksusów można tam pozażywać, my pojechaliśmy bardziej w celach fotograficznych :)

      Beantwoorden

    • Anonimowy

      ()

      Od dawna myslę, żeby tam pojechać a Twoje zdjęcia zachęcają o stokroć mocniej. Proszę powiedz mi w szortach źle się czułaś na mieście, ale na plaży np. strój kąpielowy wchodzi w grę czy tutaj też można nie najlepiej się poczuć?

      Beantwoorden

  4. Ola (bitsandpictures.pl)

    ()

    Jak zobaczyłam cenę, jaką zapłaciliście to szczena mi odpadła. Do tej pory myślałam, że ta taką kwotę to można co najwyżej do Egiptu polecieć. 😉 Właśnie oglądam ten hotel Golden Sands na tripadvisorze i różnica w cenie na booking.com i na hotels.com jest aż trzykrotna. Mogłabyś napisać jak zamawialiście nocleg? Będę bardzo wdzięczna.

    P.S. Zdjęcia są obłędne! :)

    Beantwoorden

  5. Anna Tym

    ()

    Piekny ten Dubaj na twoich fotkach, choc ja nigdy nie mialam ciagot zeby tam pojechac.
    Ale podczytywałam bloga dziewczyny ,ktora tam mieszkala i pracowala i podrozowala po wschodzie i krajach arabskich ……Hava Bedava…zaluje ze juz nie pisze….

    Beantwoorden

  6. Soap-jam

    ()

    Nie przestanę się zachwycać tymi zdjęciami! A taka oferta faktycznie była nie do odrzucenia. Ja teraz marzę o Dominikanie i poluję na jakąś fajną opcję wczasów, po części za sprawą obejrzenia Waszych zdjęć stamtąd:)

    Beantwoorden

  7. Agnieszka F.

    ()

    Noo, to 1 wpis za nami :) Taka plaże z białym piaseczkiem to ja rozumiem :)
    Tylko mnie jakoś nie kręcą te betonowe wieżowce, no po prostu nie.
    Jak bylismy w Miami to popsuły mi całą radość z pobytu w tym mieście. Dobrze, ze plaże się ratują :)))) Bo kochamy plaże :)
    Czekam na dalsze części :)

    Beantwoorden

  8. Mo.

    ()

    Czyli naprawdę tam byliście? :). Przeważnie jestem zdania, że drapacze chmur i hotele do nieba psują nadmorski krajobraz. ale w Dubaju właśnie one są wizytówką miejsca – jedno zdjęcie i od razu wiadomo, gdzie się jest. Taką mieszankę wieżowców, plaży i lazurowej wody jestem w stanie zaakaceptować :). Z utęsknieniem czekam na ciąg dalszy i na Twoje zdjęcia – pewnie już w długiej spódnicy :)

    Beantwoorden

  9. Anet Ra

    ()

    Hej,

    Nie podoba mi sie i to nie jest krytyka ciebie czy postu, który napisałas 😉 … Pomimo tego, ze ujęcia fajne ( jak zwykle u was) to miejsce takie sobie, bezpłciowe, sterta betonu czy z czego tam te wierzbowce sa zbudowane i woda … Nie znoszę sztuczności a to miejscy wlasnie z tym mi sie kojarzy … Do tego te puste ulice ( rozumiem – upał) nie … Nie przekonuje mnie zupełnie :)
    To tylko moje zdanie wyrobione na podstawie waszych zdjęc 😉 ale ważne ze wam sie podobało. Ja osobiście znam ludzi którzy wracają w to miejsce tylko dla luksusowych hoteli …. Dla mnie to byłaby strata czasu, szansa aby zobaczyć cos innego bardziej ekscytującego w życiu 😉
    Mam tu na myśli ludzi którzy tam wracają, gwoli uściślenia 😉

    Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      No niestety Dubaj jest sztuczny w 100% i na próżno szukać w nim serdecznych ludzi czy usmiechu, choć przydarzyła nam się jedna fajna przygoda, ale o niej napisze w innym poście :) Każde miejsce na świecie ma coś do zaoferowania, my pojechaliśmy do Dubaju głównie dla zdjęć nocnych, ale te dopiero przed nami :) I raczej nie planujemy tam wracać, no chyba że kiedyś w sprawach biznesowych :) Generalnie, też mam swoją opinię na temat tego miasta, ale o tym na samym końcu napiszę :)

      Beantwoorden

Skomentuj