Up
MMP_8380-2

Dziś program trochę mniej napięty, więc odsypiamy najpierw wczorajszy dzień. Ledwo łapiemy się na sniadanie, bo dośc późno wygramoliliśmy się z pokoju, no i ruszamy w drogę. Plan na dziś to niebieska trasa Big Busa, którą zaczynamy przy meczecie Jumeirah Mosque. Jest to jedyny meczet w Dubaju, do którego wpuszczają turystów. Oczywiście należy pamiętać o stosownym ubraniu zakrywającym kolana i ramiona.Niestety pocałowaliśmy klamkę. Okazało się, że meczet otwarty jest dla turystów tylko w soboty, niedziele, wtorki i czwartki raz dziennie o godzinie 10:00, a my już byliśmy dużo późnieji. Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć około półtorej godziny. Tak więc pstryknęlismy fotkę z zewnątrz i pobiegliśmy na Big Busa, który właśnie podjechał na przystanek.

Drugi przystanek to Mercato Mall. W sumie to nie wiem czemu tutaj wysiedliśmy, bo było to po prostu centrum handlowe. Jesli ktoś lubi zwiedzać na wakacjach takie miejsca, to jak nabardziej można się zatrzymać, ale jeśli nie macie zamiaru robić żadnych zakupów, to można sobie spokojnie ten przystanek ominąć i jechać dalej. No ale skoro już wysiedliśmy na przystaku, to posiedzieliśmy trochę w klimatyzowanym centrum. Ogólnie to żar lał się z nieba, a powiedzmy, że byliśmy już ichniejszą zimą. Wolę sobie nie wyobrażać, jak gorąco musi być tam latem. Podczas naszego pobytu na początku grudnia temperatura codziennie ok 30 stopni. Po pstryknięciu kilku fotek w centrum handlowym idziemy znowu na przystanego Big Busa. Tym razem uciekł nam i musieliśmy ok 15 minut czekać na następny. Na szczęście czekanie na przystanku, to sama przyjemność. Wyobraźcie sobie, że przystanki są zamykane, klimatyzowane i niewiarygodnie czyste. Na ścianie wisi kartka z godzinami, o której przystanek był sprzątany. Czemu wszędzie na świecie tak nie jest?

Kolejny przystanek to Jumeirah Beach Park. Przy wejściu pani w okienku kasuje nas za wejście 5AED i w sumie do tej pory nie wiem za co zapłaciliśmy. Weszliśmy na teren parku i w zasadzie w 5 minut go obeszliśmy. I nawet nie było czemu zdjęć robić. Za parkiem niby była plaża, ale zamknięta, jak nam pan powiedział w renowacji jest. Planowane otwarcie za dwa lata (?). Aż się boje, co oni tam wymyślą. No nic, rozczarowani kupiliśmy butelkę wody i czekamy znowu na nasz autobus. W sumie, to dobrze wiedzieć, że w autobusach znajdują się lodówki, a w niej niegazowana woda butelkowana, którą mamy w cenie biletu i możemy sobie za każdym razem jak wsiadamy lub wysiadamy wziąć. My odkryliśmy to dopiero w ostatniej chwili, więc nie skorzystaliśmy.

Docieramy wreszcie do Jumeirach Public Beach, czyli do plaży publicznej znajdującej się w okolicach Al Burj Arab. Rozkładamy się na piasku i robimy sobie mały odpoczynek. Szczerze mówiąc to siedmiogwaiazdkowy hotel w kształcie żagla nieco mnie rozczarował. Spodziwałam się jakiegoś większego wow. A on taki mały, niepozorny. Oczywiście na jego teren nie można wejść. Jedynie goście hotelowi oraz osoby które wykupiły lunch, lub kolację mogą go podziwiać z wewnątrz. Nawet zastanawialiśmy się nad wykupieniem takiego lunchu, ale powiem, że cena 350AED od osoby średnio do nas przemawiała. To najtańsza opcja, bo restauracji jest kilka i ceny bardzo różne. A te restauracje nawet żadnej gwiazdki nie mają i czytałam opinie, że jedzenie jak za tę cenę na kolana nie powala tak więc ograniczyliśmy się do podziwiania żagla z zewnątrz.

A wiecie czym jeździ policja w Dubaju? Ferrari FF, Chevroletem Camaro, Lamborghini Aventador, Aston Martin One-77, Bentley Continental GT albo Bugatti Veyron :) Tak więc dogonią każdego :) A skoro już o policji mowa, to przypominało mi się coś o czym należy pamiętać będąc w Dubaju. Trzeba uważać na publiczne okazywanie sobie uczuć. Nie ukrywam, że przed wyjazdem dość mocno mnie ta kwestia zaniepokoiła, bo my już tak mamy, że okazywania uczuć, a tym bardziej na wakacjach sobie nie szczędziliśmy, więc musieliśmy się mocno pilnować. I nawet całkiem dobrze nam szło, aż do momentu, kiedy to szliśmy sobie ulicą i jakoś tak z radości i zapomnienia zawisnęłam na Marcelu i dałam mu buziaka. Wyobraźcie sobie, że przejeżdżający wówczas obok nas taksówkarz najpierw zatrąbił tak, że o mało z butów nie wyskoczyłam, potem zaczął krzyczeć, że takie gesty mogą nas kosztować 3 dni w więzieniu, a odjeżdżając pogroził nam palcem. W lekkim szoku byliśmy. Nie wiedzieliśmy czy się śmiać czy płakać. W efekcie końcowym zaczęliśmy sobie żartować, że może to nie byłby taki głupi pomysł. Najpierw zgarnęła by nas policja jakimś wypasionym Ferrari, a potem wsadzili by nas do celi wysadzanej złotem, kto wie :) Tak więc pamiętajcie, żeby w krajach arabskich uważać w tych sprawach. Choć, jak później rozmawialiśmy z naszymi Dubajskimi znajomymi, powiedzieli, że oni często dają sobie buziaka w miejscu publicznym i chyba mieliśmy wyjątkowego pecha.

Souk Madinat Jumeirach – to kolejny punkt naszego dzisiejszego programu. Bardzo fajna miejscówka na odpoczynek i przerwę w zwiedzaniu. To takie tradycyjny targ, tyko na wyższym poziomie niż ten w Old Dubai. Nikt nikogo nie zaczepia, nie wciska niczego na siłe, nie wiesza szlików na szyji. Można swobodnie pooglądać, porobić zdjęcia, cicho, spokojnie, nie ma tłumów. Do tego przepiękna architektura i dużo restauracji. My co prawda najlepiej nie trafiliśmy, ale chcieliśmy zjeść na zewnątrz, w restauracji z widokiem na coś w rodzaju kanału, po który pływają sobie łódeczki.

Z Madinatu udajemy się z powrotem na plażę przy Al Bujr Arab, żeby zobaczyć zachód słońca. Tym razem stwierdziliśmy, że ponieważ czasu mamy całkiem sporo, to się przejdziemy. Przecież to tuż za rogiem. Za tym rogiem wyglądało tak, że slziśmy chyba z pół godziny. Zachód miał być piękny i spektakularny, ale nie wiem czy ze złej strony byliśmy czy jak, ale dla mnie nic niezwykłego tam nie było. A ponieważ zaczynało się robić chłodno, więc cyknęliśmy kilka fotek i zebralismy się stamtąd dość szybko.

Podjechaliśmy z powrotem Big Busem pod Madinat, bo chciałam jeszcze zrobić kilka fotek o zmroku, ale niestety w tym dniu odbywał się tam festiwal filmowy i już nas nie wpuścili na teren Madinatu. Złapaliśmy więc pierwszą lepszą oznaczoną taxówkę i poprosiliśmy pana żeby zabrał nas w jakiś fajny punkt widokowy, gdzie możemy zrobić fajne fotki nocą. Generalnie, wydawało by się, że w Dubaju w każdym miejscu można zrobić fajne foty, ale wcale tak nie jest. Dubaj jest olbrzymi, a punktów widokowych na drapacze raptem kilka. Jeśli się ich nie zna i nie wie dokąd jechać, to generalnie można być tydzień w Dubaju i wrócić bez tych pięknych fotek, które wszędzie widzimy. Mieliśmy to szczęście, że kierowca faktycznie wiedział gdzie nas zabrać, pojechaliśmy na Palmę. Z ostatniego liścia mamy widok na Dubai Marina! Bosko! Tego potrzebowałam :)

Kierowca bardzo sympatyczny poczekał na nas, niestety tym razem z włączonym taxometrem, ale za postój to jakieś grosze nalicza, więc no problem. Potem zabiera nas jeszcze w jedno miejsce z widokiem na Bujr Khalifa, ale tam generalnie dość niebezpiecznie. Bo zatrzymał sie normalnie na tej 6 pasmowej ulicy i kazał nam robić fotki. Zrobiliśmy dwie i uciekliśmy, bo jak dla nas trochę niebezpieczne to było. Na koniec podrzucił nas do Burjuman, tam poszliśmy coś zjeść, bo zgłodnieliśmy. I tak minął nam kolejny dzien :)

Informacje praktyczne: Taxi – Golden Sands – Jumeirah Mosque – 15AED Jumeirah Mosque – można zwiedzać w soboty, niedziele, wtorki i czwartki o 10:00. Jumeirah Beach Park – wstęp 5 AED Sniadanie/Lunch w Al Bujr Arab w najtańszej restauracji – od 350AED KLIK Lunch w Toscana Madinat Jumeirah – 180AED za 2 os Taxowka Madinat – Palma – Bussines Bay – Burjuman – 180AED


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (32)

  1. Anna Tym

    ()

    Och te nocne zdjęcia … Chyba takie to nigdy mi nie wyjdą 😉
    Podczytywałem bloga Hava Bedava , dziewczyny która w Dubaju mieszkała i pracowała kilka lat ..
    Teraz czasem Moj Arabski Świat , choć te jest z perspektywy młodej mężatki i świeżo upieczonej muzułmanki , wiec jest …. Dziwny . ProIslamski , w taki natrętny sposób .
    Coś mnie i ciągnie w ten świat ( mieszkałam 9 Msc w Egipcie ) i coś … Niepokoi ….

    Beantwoorden

  2. Beata

    ()

    Piękne zdjęcia Marylko. Pierwsze trzy mnie powalają,bo zawierają moją ulubioną kombinację: biel architektury, błękit nieba i zieleń przyrody. W centrum handlowym zdjęcia są wręcz nierzeczywiste, kolorowe, bajkowe.
    A tym zakazem na okazywanie sobie uczuć wprowadziłaś mnie w osłupienie, szok. Pozdrawiam:)

    Beantwoorden

  3. Beti House

    ()

    O matko jakie widoki!!! Ta architektura, zieleń…wszystko takie jak z bajki. Kochana nawet nie wiesz jak Wam zazdroszczę tego, że możecie zobaczyć to wszystko na własne oczy. Miasto nocą wygląda przepięknie!! Uściski

    Beantwoorden

  4. Anet Ra

    ()

    Cudne cudne zdjecia :)
    Szkoda ze nie udało wam sie zobaczyć wszytskiego co chcieliście :/
    Te xmasowe dekoracje, wyglądają jednak dziwnie w miejscu gdzie ńie mozna sobie dać buziaka na ulicy 😉
    A tak swoją droga taksówkarz mógł miec racje … Całkiem ńiedawno gdzie czytałam, ze para faktycznie została wtrącona do więzienia na kilka dni za okazywanie sobie uczuć w miejscu publicznym … Wiec chyba mieliście szczęści 😉

    Beantwoorden

  5. Joanna C

    ()

    Marylko ja jak zawsze na Wasze zdjęcia napatrzeć się nie mogę, zjawiskowo! Cudowne miejsce, wszędzie widać przepych i bogactwo, nie wiem czy to tylko pozory, ale to poczucie luksusu napędza biznes. Pozdrawiam serdecznie :-)

    Beantwoorden

  6. Agnieszka F.

    ()

    No taaaaaakie przystanki to ja rozumiem :)
    Co do centrum handlowego, to nawet tam magia kolorów! :)
    Z Waszej opowieści o buziaku i panu krzyczącym i grożącym palcem uśmiałam się po pachy! ;D
    A zdjęcia wieczorno-nocne – BOSKIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Beantwoorden

    • Maryla

      ()

      Dubaj to bardzo bezpieczny kraj, napisze o tym jeszcze w kolejnych postach. Genaralnie kobiety moga spkojnie tam podrozowac, bez najmniejszych obaw. Nikt nie bedzie sie naprzykrzykrzal, ani nawet zagadywał. Takich kultura.

      Beantwoorden

  7. Adrian Matusz

    ()

    Jeśli macie możliwość to wybierzcie sie do Abu Zabi. To wyprawa na cały dzień ale warto. Myśle tu o Sheikh Zayed Grand Mosque – wejście darmowe, ogromny przepych, tor F1 (często jest otwarty, można pożyczyć rower, pobiegać, przejść się) i ferrari world. Byłem, widziałem, na prawdę warto. Ale ta to trzeba mieć auto.

    Polecam się targować, dosłownie o wszystko.

    AM

    Beantwoorden

  8. Adrian Matusz

    ()

    Jeśli macie możliwość to wybierzcie sie do Abu Zabi. To wyprawa na cały dzień ale warto. Myśle tu o Sheikh Zayed Grand Mosque – wejście darmowe, ogromny przepych, tor F1 (czesto jest otwarty, można pożyczyć rower, pobiegać, przejść się) i ferrari world. Byłem, widziałem, na prawde warto. Ale ta to trzeba mieć auto.

    Polecam się targować, dosłownie o wszystko.

    AM

    Beantwoorden

  9. Mo.

    ()

    Al Burj Arab jest najbardziej znany z tego, że jest znany :). No i ma siedem gwiazdek. Nie wiem czy bym się nadawała do Dubaju, no chyba, że na weekend bo dłużej to chyba nuda co? Jakoś te luksusy i bogactwo nie przemawiają do mnie, ja tam wolę "zwyczajność" i codzienność trochę mniej wystawną :). Te nocne zdjęcia wyszły Wam fenomenalnie.

    Beantwoorden

Skomentuj