Up
mosque-abu-dhabi-3-2

No to jedziemy dziś do Abu Dhabi z naszymi nowymi znajomymi :) Swoją drogą, to nie źle się nam upiekło, że poznaliśmy na Safari tych Pakistańczyków i nie dość, że mieli takie same plany jak my to jeszcze zechcieli nas ze sobą zabrać. Oczywiście wieczorem trochę nad tym dumaliśmy czy dobrze robimy jadąc z dwoma obcymi facetami tyle kilometrów, no ale jakoś tak wzbudzili nasze zaufanie, że w zasadzie szybko te wątpliwości rozwialiśmy. Pobudkę mieliśmy przed 6:00 bo o 6:30 umówiliśmy się, że podjadą po nas pod hotel. Byli punktualnie, nawet chyba przed czasem. Do Abu Dhabi mieliśmy jakieś półtorej godzinki. Na szczęście wcześnie rano nie było żadnych korków więc jechało się szybko i przyjemnie. Zatrzymaliśmy się tylko raz na tankowanie i kawę, którą wyobraźcie sobie nam postawili. Dziwne uczucie, kiedy obcy ludzie nie dość, że biorą cię na własny koszt w podróż to jeszcze nie pozwalają ci zapłacić za kawę. Zaraz po 9:00 docieramy do meczetu Sheikh Zayed Grand Mosque. Żeby uniknąć zakładania abayi, specjalnie na tę okazję założyłam bluzkę z długim rękawem i długą spódnicę i co się okazało, że nie mam nakrycia głowy i tak musiałam założyć to okropieństwo w rozmiarze XXL. No ale jak trzeba to trzeba, tylko, że w dwóch długich rękawach i spódnicach o mało się tam nie ugotowałam :( No, ale co tam ubranie, tak wygląda najpiękniejsza budowla jaką w życiu widziałam!

Meczet rozpoczęto budować w 1996 roku, z polecenia szejka Zayeda, niestety udało się go skończyć dopiero po jego śmierci w 2007 roku. Jest to zdecydowanie najbardziej imponująca budowla w Abu Dhabi. Jak dla mnie to w ogóle najpiękniejsza jaką w życiu widziałam. To po prostu architektoniczne dzieło sztuki! Jest tak pięknie, że aż wydaje się niewiarygodnie, jak z jakiejś bajki o Alladynie. Zresztą chyba jest nawet podobny do Tadż Mahal w Indiach. Ta biel na tle błękitnego nieba powala dosłownie na kolana, kojarzy się z czystością i niewinnością. Wchodzimy najpierw na dziedziniec. Jest ogromny! W środku i na zewnątrz jest w stanie pomieścić ok 40 tysięcy osób. Ściany, kopuły i minarety pokryte są białym marmurem sprowadzanym z Macedonii. Tak samo posadzka, ogromne marmurowe tafle, częściowo pokryte misternie wykonanymi kwiatami. Jesteśmy dość wcześnie więc nie ma jeszcze tłumów. Obok nas jakaś szkolna wycieczka. Podziwiamy z otwartymi buziami.

Zdejmujemy buty i wchodzimy do środka. Pierwsze co zwraca moją uwagę to największy i najpiękniejszy żyrandol jaki w życiu widziałam, waży bagatela 12 ton i jest zrobiony na zamówienie z kryształków Swarovskiego. Siedziałam pod nim chyba 10 minut i się gapiłam. Majstersztyk po prostu. W głównej sali modlitw znajduje się również największy na świecie, ręcznie tkany dywan, który został stworzony przez około 1200 artystów. Projekt meczetu, jak również jego budowa można powiedzieć, że ‘jednoczy świat’, rzemieślnicy którzy brali udział w budowie i materiały z których powstawał pochodzą z wielu krajów min. Włoch, Niemiec, Maroka, Indii, Turcji, Malezji, Iranu, Chin, Wielkiej Brytanii, Nowej Zelandii, Grecji oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Przy budowie pracowało ponad 3 tysiące robotników oraz 38 renomowanych firm. Koszt tej budowli szacuje się na 545 milionów dolarów. I choć ciśnie się na usta słowo przepych, to jest zachowany jakiś taki balans, który powoduje, że na pewno daleko tutaj do kiczu.

Arkady odbijają się w wodzie basenów umiejscowionych na około meczetu. Wieczorem widok jest jeszcze piękniejszy, nam niestety nie było dane tego zobaczyć, ale widzieliśmy zdjęcia znajomego, coś absolutnie pięknego! System, który oświetla meczet, został zaprojektowany przez firmę Jonathon Speis and Major i odzwierciedla fazy księżyca. Na ścianach meczetu wyświetlane są niebiesko szare chmury, są one jaśniejsze bądź ciemniejsze zgodnie z fazą księżyca. Myślę ze do Abu Dhabi warto wybrać się chociaż dla tej świątyni. Niesamowite doznanie. Ta przestrzeń, jasność, piękno, ciepło, wytworność powoduje że czujemy się tutaj jak w świątyni, w jakimś szczególnym miejscu– takim „przyjaźnie-przyjemnym”. Z meczetu udaliśmy się z naszymi znajomymi Pakistańczykami do Pałacu Emirates. Ale o nim napiszę wam w następnym poście, bo ten byłby za długi i co najważniejsze zawierał za dużo zdjęć :) Informacje praktyczne: – jak dostać się do Abu Dhabi?

  • poznać dwóch Pakistańczyków i zabrać się z nimi :)
  • pojechać autobusem z przystanku Al Ghubaiba Bus Station (Bur Dubai), bilet kosztuje 25AED, podróż trwa 2h
  • kupić łączony bilet na BIG Busa, Dubaj + Abu Dhabi, wtedy transfer do Abu Dhabi mamy za darmo, a w Abhu Dhabi przmieszczamy się BiG Busem.
  • pojechać taxówką, która obwiezie nas po wszystkich atrakcjach – cena wyjściowa 600AED my utargowaliśmy z jednym panem na 500AED, ale to wciąż droga sprawa.
  • wykupić zorganizowaną wycieczkę, koszt ok 300AED od os

– należy pamiętać o stosownym ubraniu do meczetu, zasłonięte ramiona, kolana, żadnych obcisłych czy prześwitujących rzeczy plus nakrycie głowy – pamiętamy, że meczet jest nieczynny w piątki -zwiedzanie meczetu jest bezpłatne


ABOUT THE AUTHOR

Maryla

Fotografka, podróżniczka, miłośniczka pięknych wnętrz oraz dobrego i zdrowego jedzenia. Kilka lat temu rzuciła nudną pracę bankowca, aby robić to co kocha w życiu najbardziej. Uwielbia zmiany, to one nadają jej życiu sens. Lubi otaczać się pięknymi przedmiotami oraz inspirującymi ludźmi. Nie traci czasu dla tych, którzy nie mają czasu dla niej i żyje tak, jakby jutra miało nie być.

    KOMENTARZE (35)

  1. Beti House

    ()

    To niesamowite, że są takie miejsca na ziemi i, że człowiek sam własnymi rękoma potrafił coś tak cudownego wybudować. A tak na marginesie to Cię w tym "szlafroku" nie poznałam prawie hihihi :)))))))
    Buziaki kochana

    Beantwoorden

  2. ola

    ()

    coś absolutnie zachwycającego,brak słów! z każdym Twoim postem coraz bardziej choruję na ZEA,w przyszłym roku muszę tam w końcu lecieć!

    a swoją drogą to podziwiam Waszą ufność i odwagę,że udaliście się do Abu Dhabi z dwoma praktycznie nieznanymi Pakistańczykami! ja bym chyba całą drogę się stresowała,że mnie zabiją i zakopią gdzieś na pustyni hihi :) nie chodzi mi absolutnie o narodowość,tylko ogólnie o to,że jestem dość nieufna w stosunku do obcych i wychodzę z założenia,że nie ma w życiu nic za darmo. kilka razy zostałam oszukana w podróży i może to smutne,ale przestałam wierzyć,że ktoś może coś ot tak,z dobroci serca dla nas zrobić. dzięki Bogu Wasza historia pokazuje,że są jeszcze na świecie dobrzy,bezinteresowni ludzie :))

    Beantwoorden

  3. Joanna C

    ()

    Jest dokładnie jak piszesz- jak z bajki! Skoro zdjęcia robia takie piorunujące wrażenie, to co dopiero na żywo… zapierające dech w piersiach wrażenia, ten zyrandol, ten dywan, ech… Dobrze, że na świecie znajdą się tacy życzliwi ludzie, to miłe z ich strony :) pozdrawiam

    Beantwoorden

  4. Sznupkowie

    ()

    to jest arcydzieło…..i sztuka przez bardzo duże "S". Do tego wasze zdjęcia pięknie oddały całokształt budowli..:)

    p.s. przyznaj się , siedziałaś tak pod tym zyrandolem i liczyłaś ile par kolczyków byś z tego miała, co?

    Beantwoorden

Skomentuj