Sidemen– co robić i zobaczyć, polecane atrakcje. Każdy ma w życiu jakieś marzenie, listę miejsc do których chciały kiedyś dotrzeć. Jakieś trzy lata temu, wpadła mi w ręce lista najpiękniejszych miejsc noclegowych na Bali. Faktycznie wszystkie bez wyjątku były obłędne, ale jedna z nich zwróciła moją szczególną uwagę. Nawet niem czy sama villa w sobie, czy po prostu widok, który rozpościerał się z tarasu – widok na wulkan Agung. Dlatego pierwszą rzeczą jaką zrobiłam zaraz po kupieniu biletów na Bali, była rezerwacją owej willi. Niestety tuż przed naszym wyjazdem wulkan Agung przebudził się z zimowego snu, a tym samym szansa, że dotrzemy do naszej Villi Sideman, malała z dnia na dzień, tym bardziej, że villa była położona w rejonie zagrożonym.
Sidemen – prawdziwe Bali
Już na samą myśl o tym miałam dreszcze, ale przed Marcelem cały czas utrzymywałam, ze nasza villa absolutnie nie leży w strefie zagrożenia, bo o ile ja dopuszczam do siebie różnego rodzaju ryzyko, tak on absolutnie nie dopuszcza żadnego 🙂 Pewno gdyby była możliwość anulacji, to z wielkim bólem serca nacisnęłabym guziczek anuluj, ale ponieważ takiej opcji nie było, nie pozostało nam nic innego jak czekać na rozwój wydarzeń. Kiedy już przylecieliśmy na Bali, a Agung miał wybuchać lada dzień, nasz kierowca lekko się przeraził kiedy usłyszał, że planujemy tam pojechać. Ale cóż, mimo wszystko postanowiliśmy zaryzykować.





Villa Sideman – czyli gdzie nocować w Sideman?
Do villi dotarliśmy bez problemu, choć przejeżdżaliśmy przez żółtą na nawet czerwoną strefę zagrożenia, policyjnych patroli nie brakowało, drogi i wsie w tej strefie były całkowicie opuszczone. Wyglądało to bardzo smutno i przygnębiająco, ale cały czas wierzyliśmy, że Agung w końcu ucichnie i nie przyniesie żadnych szkód. Nie ukrywam, że dreszczyk emocji był. Kiedy dotarliśmy do naszej villi, czekała nas nas obsługa, przepiękny pokój z ogromnym łóżkiem, łazienka z okrągłym jacuzzi i basen z najpiękniejszym widokiem jaki w życiu widziałam. To miejsce w rzeczywistości wyglądało jeszcze piękniej niż na zdjęciach. W willi Sideman spędziliśmy dwie noce. Była to nasza baza wypadowa do świątyń na wschodzie wyspy. Tutaj możecie ją zarezerwować na booking: Villa Sidemen






Sidemen – co robić i zobaczyć, polecane atrakcje
Sidemen to jedno z tych miejsc na Bali, które trzeba koniecznie odwiedzić. To taka typowa balijska wieś. Całe mnóstwo tarasów ryżowych, lasów palmiastych, plantacji kawy i cacao. Jeśli macie do dyspozycji samochód, to koniecznie trzeba się udać na wschód aby zobaczyć dwie najpiękniejsze na Bali Świątynie. Puta Lempuyang i Pura Tirta Gangga. Więcej o tych świątyniach napiszę wam poniżej. Całkiem niedaleko od Sidemen jest też niewielka wioska rybacka Amed. My tam akurat nie byliśmy, bo już nam nie wystarczyło czasu, ale jeśli będziecie w pobliżu to warto zajrzeć. Jeśli będziecie mieć słoneczną pogodę, to można też podjechać na plażę Blue Lagoon. Stosunkowo niedaleko jest jeszcze jedno fajne ukryte miejsce, nazywa się Tukad Cepung Waterfall.





Pura Lempuyang
Prawdopodobnie najwyżej położona świątynia na Bali, a co za tym idzie, rozpościera się z niej najpiękniejszy widok. Widok na Wulkan Agung. Oczywiście musimy mieć jeszcze na tyle szczęścia, żeby Agunga nie zasłaniały chmury, tak jak w dniu w którym my się wybraliśmy. Ale nawet bez Agunga było magicznie. Droga do świątyni jest bardzo stroma, wąska i kręta. Najlepiej dostać się tutaj samochodem lub skuterem, jeśli mieszkacie gdzieś na wschodzie wyspy. Opłata jest w formie datku, obowiązuje też sarong. Można jeszcze wejść do kolejnej świątyni, dużo wyżej, trzeba tylko przejść tysiąc schodów, ale podobno widoki z góry są gorsze i nic tam ciekawego nie ma więc sobie darowaliśmy i zostaliśmy w pierwszej świątyni. W drodze powrotnej przechodziliśmy obok wioski/zabudowań gdzie grupa kobiet przygotowywała dekoracje na uroczystości. Około dwudziestu kobiet w różnym wieku, siedziało i lepiło przeróżne kolorowe ozdoby, większości z cukru. I tak sobie siedzą te kobietki od rana do wieczora i się bawią 🙂 żyć nie umierać 🙂











Pura Tira Gangga
Ta przepiękna świątynia znajduje się na wschodzie wyspy. Można ją zrobić w jednym dniu razem z Pura Lempuyang. Zdecydowanie najpiękniejsze są tutaj ogrody. Nie ma drugiej takiej świątyni na Bali, ani nawet podobnej. Podczas naszego pobytu byliśmy tam praktycznie sami. Ale to zapewne przez niespokojnego Agunga przez którego wiele osób w ogóle nie zapuszczało się na wschód wyspy. Raczej nie jechałabym z nastawieniem, że zobaczycie takie pustki. Bilet wstępu 20 000IDR i o dziwo sarong nie był wymagany.














Targ lokalny w Sidemen
Drugiego dnia, wczesnym rankiem, jeszcze przed śniadaniem pojechaliśmy na lokalny targ, który jest czynny tylko do 9:00 rano. Myślałam, że zaopatrzymy się tam w jakieś pyszne balijskie przyprawy, ale niestety poza świeżym chili nic takiego nie znaleźliśmy. Nie mniej jednak targ bardzo fajny. Dużo warzyw, owoców, jest też mięso i ryby i kurki. Pięknie, kolorowo, tradycyjnie, bazarowo. Ja uwielbiam takie klimaty.














