Ślub na Dominikanie

Dziś kochani jest szczególny dzień 🙂 Dzień zakochanych 🙂 Na pewno wasi ukochani, już od rana zasypują was całusami, pięknymi czerwonymi różami, czekoladkami i innymi niespodziankami 🙂 Ja też mam dla was niespodziankę 🙂 Bo dla nas ten dzień jest nie tylko dniem zakochanych, to także nasza druga rocznica ślubu cywilnego na Dominikanie 🙂 Skąd pomysł na taki ślub? Odkąd pamiętam zawsze marzył mi się ślub na pięknej, najlepiej dzikiej plaży. Ale tak to czasami w życiu bywa, że często o naszych marzeniach zapominamy. Kiedy padło hasło ślub – od razu, zarezerwowaliśmy miejsce, znaleźliśmy fotografa, zespół itd. Dopiero pół roku przed ślubem przeglądając zapewne jakieś strony z inspiracjami ślubnymi natrafiłam na pewną agencję, która wchodziła dopiero na rynek i chcąc rozpromować swoje usługi, właśnie dotyczące organizacji ślubów za granicą, zorganizowała konkurs. Trzeba było wysłać wspólne zdjęcie z wakacji i para, która uzyskała największą ilość głosów mogła wygrać ślub na Santorini. Jak się pewno domyślacie, mimo wszelkich starań znajomych, którzy całym sercem zaangażowani byli w konkurs, nie udało nam się wygrać. Ale wtedy właśnie obudziło się we mnie uśpione marzenie, które postanowiłam za wszelką cenę zrealizować. Od razu zaczęłam wertować oferty rożnych biur, które zajmują się organizacją takich ślubów. Niestety ceny jakie otrzymywaliśmy w ogóle nie wchodziły w rachubę, tym bardziej, że właśnie oszczędzaliśmy na ślub kościelny. Postanowiłam zatem, że zorganizujemy sobie ten ślub sami. Bez niczyjej pomocy. Ile ja wtedy godzin spędziłam w internecie, ile się naszukałam, ile maili nawysyłałam, ile nocy nie przespałam to wiem tylko ja. I choć w pewnym momencie nie wiele wskazywało na to, żeby moje marzenie miało się spełnić, to jednak się udało 🙂 Po długich poszukiwaniach znalazłam firmę na Dominikanie, która w rozsądnej cenie zorganizowała nam przepiękny ślub na dzikiej plaży. Znalazłam też wspaniałą fotografkę, która uwieczniła dla nas te piękne chwile. No i w końcu dzięki pomocy zaprzyjaźnionego biura, udało nam się znaleźć przepiękny, romantyczny hotel w bardzo promocyjnej cenie. W niecały miesiąc udało nam się wszystko pozałatwiać i pozostało już czekanie na ten wyjątkowy dzień. Niestety dwa tygodnie przed wylotem mój ukochany zerwał sobie na treningu ścięgno Achillesa i nasz wyjazd stanął pod wielkim znakiem zapytania. Normalnie zerwane ścięgno=gips na 6 tygodni i leżenie w łóżku, ale kiedy lekarz usłyszał, że za dwa tygodnie pobieramy się na Dominikanie, zaproponował operację i zszycie ścięgna. Dwa tygodnie unieruchomienia i kontrola, czy wszystko przebiega bez komplikacji. Wylot mieliśmy w piątek w godzinach nocnych, a rano czekała nas wizyta w szpitalu i decyzja czy możemy lecieć. Wszystko gotowe, walizki spakowane, suknia na wieszaku, klapki z napisem Just Married i ta niepewność. Największy koszmar w moim życiu. Na szczęście wszystko zrastało się prawidłowo, Marcelowi założono specjalny obcas, usztywniono nogę i mogliśmy ruszać. Co prawda o kulach, bo nie mógł się przez kolejne dwa tygodnie opierać na nodze, ale mogliśmy jechać 🙂 Jhuuu!

Jak przebiegał ślub pisać nie będę bo pewno po takim długim wstępnie i tak już nikt dalej nie będzie czytał 🙂 Zostawiam Was z całą masą zdjęć i krótkim filmikiem który opowie wam wszystko 🙂

Jeśli klikniecie w poniższy link przeniesiecie się na kilka minut do raju 🙂 Czeka tam na was dużo większa porcja fotek. Nie wrzucam filmiku tutaj, bo jakość od razu się pogarsza. Zapraszam i miłego dnia wszystkim moim wspaniałym czytelnikom życzę 🙂

lifestyle, slub na Dominikanie, slub Punta Cana, slub za granicą, wakacje dominikana

Komentarze (85)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

do góry
ad2pa
ad2pa
ad2pa
ad2pa

ZDJĘCIA NA BLOGU SĄ MOJEGO AUTORSTWA I ZGODNIE Z PRAWEM AUTORSKIM , BEZ MOJEJ ZGODY NIE MOGĄ BYĆ NIGDZIE WYKORZYSTANE! JEŚLI CHCESZ UŻYĆ MOICH ZDJĘĆ SKONTAKTUJ SIĘ ZE MNĄ : addictedtopassion@gmail.com