Przejdź do treści głównej

Baracoa – Santiago

Baracoa – Santiago

Przyszła pora na pożegnanie się z Baracoa oraz z naszymi cudownymi właścicielkami. O 9:00 rano podjechała taxówka, którą dzień wcześnie załatwił nam oczywiście niezawodny Luis. Cena 90CUC, to bardzo dobra cena jak na ten odcinek drogi, bo podobno średnio ta trasa kosztuje ok 150 CUC. Do tego mieliśmy to szczęście, że  dzieliliśmy taksówkę z naszymi towarzyszami z Izraela, tak więc na głowę wyszło nam nie wiele więcej niż autobus, a w każdej chwili mogliśmy się zatrzymać na zdjęcia, na czym bardzo nam zależało. No i taksówka jedzie dużo szybciej niż autobus, więc dodatkowo zyskujemy na czasie. Z żalem opuszczamy Baracoa, bo spędziliśmy tutaj najwspanialsze chwile na Kubie. Mimo iż już wczoraj pożegnaliśmy się już z Luisem, przyszedł jeszcze raz nas wyściskać. Myślę, że gdybym kiedykolwiek miała wrócić na Kubę, to tylko i wyłącznie tutaj. Baracoa przerosło nasze oczekiwania pod każdym względem. Jeszcze pożegnalne fotki z dziewczynami i możemy ruszać.

Przed nami 4 godzinna podróż do Santiago de Cuba. Przed wyjazdem trochę się martwiłam o ten odcinek drogi, przede wszystkim o to jak go pokonamy i czy ktoś nas będzie chciał wieść tak daleko samochodem. Oczywiście nie było z tym najmniejszego problemu. Chętnych taksówkarzy nie brakuje. Natomiast warto wiedzieć, że ta sama trasa w drugą stronę (Santiago-Baracoa) może nas więcej kosztować. To dlatego, że taksówkarze w Santiago bardziej się cenią. Dlatego polecam właśnie dostać się najpierw do Baracoa samolotem, a potem stamtąd jechać taksówka do Santiago, a z Santiago do Trinidadu autobusem nocnym. Dzięki temu oszczędzamy na noclegu i jedziemy nocą, czas szybciej mija i nie tracimy całego dnia na przejazd. Trasa Santiago – Trinidad to ok 12h. Robiąc te trasę w drugą stronę mamy tylko do wyboru autobus, który jedzie w dzień. Dlaczego tak bardzo zależało nam na tym, żeby jechać taksówką z Baracoa do Santiago? Bo jedziemy najbardziej malowniczą droga jaka jest na Kubie. La Farola, bo tak nazywa się kilku dziesięciokilometrowy odcinek mega krętej drogi faktycznie powoduje, że jedziemy z nosem przylepionym do szyby, od czasu do czasu wzdychamy, albo krzyczymy, look there…what a great view! Zatrzymujemy się w najwyższym punkcie, gdzie jest mały taras i takie oto widoki:

baracoa santiago 01
baracoa santiago 02
baracoa santiago 03
baracoa santiago 04
baracoa santiago 05
baracoa santiago 06
baracoa santiago 07

La Farola to faktycznie piękna malownicza trasa. Tak inna Kuba. I bardzo się ciesze, że nie jechaliśmy autobusem, bo takie widoki są warte uwieczniania. Góry, pagórki, lasy palmowe, stepy, jeziorka, pola uprawne. Krajobraz zmienia z minuty na minutę. Jadąc te 4 godziny ( z przystankami na zdjęcia) ani przez chwilę nie poczuliśmy znudzenia. Wręcz przeciwnie 🙂 Jechaliśmy jak w wesołym autobusie, salsa na maxa i śpiewy na całe gardło 🙂 Nasi towarzysze, też byli zadowoleni, bo tak naprawdę, przez nas zostali w Baracoa jeden dzień dłużeń. Pierwotnie mieli inny plan, ale ponieważ dalsza podróż przebiegała podobnie, zostali dzień dłużej i dzięki temu nadal podróżowaliśmy razem, co oczywiście dla obu stron miało swoje plusy. Za każdym razem kiedy napotkaliśmy ciekawe widoki nasz taksówkarz zatrzymywał się, żebyśmy mogli zrobić kilka fotek. Tym razem sami się zastanawialiśmy czy oby dalej jesteśmy na Kubie, czy przenieśliśmy się na jakieś australijskie stepy 🙂

baracoa santiago 08
baracoa santiago 09
baracoa santiago 10
baracoa santiago 11
baracoa santiago 12

Cieszę, się, że mogliśmy te wszystkie piękne miejsca uwiecznić, bo ten odcinek jest naprawdę piękny, a niestety strasznie ciężko znaleźć na ten temat jakiekolwiek informacje, nie wspominając już o zdjęciach. Pamiętam, że przed wyjazdem przetrząsnęłam w necie wszystkie fora internetowe, przeczytałam dziesiątki relacji, przewertowałam kilka blogów, ale generalnie ta część Kuby pozostaje ciężkim tematem. Trochę informacji znalazłam na zagranicznych blogach, ale nadal o zdjęcia bardzo ciężko. Nawet kiedyś przeszłam cała tą trasę na google maps i też nie za wiele znalazłam. Jest jednak kilka filmików na youtubie, które w miarę dobrze obrazują ten odcinek. My mieliśmy jednak niesamowitego farta bo mieliśmy cudowną pogodę. Niebo było błękitne, żadnej chmurki, żadnych zmian pogodowych. No po prostu idealnie. Tak więc kochani, polecam i jeszcze raz polecam, wybierzcie się z Baracoa do Santiago Taksówka, a na pewno nie pożałujecie 🙂 Kolejny przystanek mamy taki:

baracoa santiago 13
baracoa santiago 14
baracoa santiago 15
baracoa santiago 16
baracoa santiago 17
baracoa santiago 18
baracoa santiago 19
baracoa santiago 20
baracoa santiago 21
baracoa santiago 22
baracoa santiago 23

Niestety strasznie ciężko mi te miejsca w tym momencie zlokalizować. Nie zapisałam sobie od razu w jakich to było miejscowościach a teraz to już musztarda po obiedzie. No i trzeba krzyczeć do taksówkarza, żeby się zatrzymywał, bo dla nich te wszystkie widoki są już takie normalne, że nawet nie zwracają na nie uwagi. Po 4h podróży docieramy do Santiago de Cuba. Nie mamy tutaj zarezerwowanego noclegu, ale nasi towarzysze mają namiary na jakaś case więc wysiadamy z nimi. W casie jest tylko jeden wolny pokój więc dla nas już nie ma miejsca. Ale właściciel szybko organizuje, nam pokój po sąsiedzku. W sumie to byliśmy w tej casie sami, bo właściciel gdzieś wyjechał. Dostaliśmy klucze i musieliśmy sobie sami radzić. W kuchni był jakiś przeciek, z rury lała się ciurkiem woda do podstawionej beczki, ale ta szybko się napełniła więc woda wylewała się na podłogę. W przedpokoju stało akwarium, które chodziło tak głośno, że miałam wrażenie że za ścianą jest wodospad, spłuczka w kiblu nie działała, a klimatyzacja po pół godzinie się wyłączyła i nie szła do wieczora. Dlatego też na początku was uczulałam na rezerwowanie cas z wyprzedzeniem. Generalnie nie powinniśmy tam zostać, szczególnie że za te cenę na pewno moglibyśmy nocować w o wiele lepszych warunkach, ale chcieliśmy być blisko naszych znajomych więc już nie wybrzydzaliśmy. W końcu to tylko jedna noc. Natomiast niestety tej casy wam nie polecę. Po szybkim prysznicu spotykamy się z naszymi znajomymi i idziemy na rozeznanie.

baracoa santiago 24
baracoa santiago 25
baracoa santiago 26
baracoa santiago 27
baracoa santiago 28
baracoa santiago 29
baracoa santiago 30
baracoa santiago 31
baracoa santiago 32

Najpierw poszliśmy na lody. Takie na patyku. Pierwszy raz w życiu jadłam loda, prosto z zamrażarki bez opakowania 🙂 Jak widać żyjemy, ale wszyscy staliśmy tam lekko wstrząśnięci niezmieszani 🙂 Santiago już wizualnie bardziej nam się spodobało niż Hawana. Najfajniejsze dla mnie były te wszystkie uliczki, które biegną w górę i w dół. Trochę się człowiek namęczył zanim kawałek przeszedł, ale miało to swój urok. Jak zwykle wybraliśmy się bez celu, bez mapy. Po prostu przed siebie. Od razu widać, że prace remontowe w Santiago dużo bardziej posunięte niż w Hawanie. Co rusz jakaś ekipa remontowa, to nic, że wszyscy siedzą albo leżą, liczą się dobre chęci 🙂

baracoa santiago 33
baracoa santiago 34
baracoa santiago 35
baracoa santiago 36
baracoa santiago 37
baracoa santiago 38
baracoa santiago 39
baracoa santiago 40
baracoa santiago 41
baracoa santiago 42
baracoa santiago 43
baracoa santiago 44
baracoa santiago 45
baracoa santiago 46
baracoa santiago 47
baracoa santiago 48
baracoa santiago 49
baracoa santiago 50
baracoa santiago 51
baracoa santiago 52
baracoa santiago 53
baracoa santiago 54
baracoa santiago 55
baracoa santiago 56
baracoa santiago 57
baracoa santiago 58
baracoa santiago 59
baracoa santiago 60
baracoa santiago 61
baracoa santiago 62
baracoa santiago 63

No i miasto widać, że w dużo lepszym stanie. Wiele kamienic pięknie odnowionych. Styl kolonialny pięknie utrzymany. Najbardziej zachwyciły mnie kolorowe kamienice z białymi kutymi kratami w oknach. Też chce takie! Zdecydowanie bardziej czysto. No i ludzie milsi. W ogóle nie odczuliśmy takiego naciągania jak w Hawanie. No i co dla nas najważniejsze, bez problemu mogliśmy Kubańczyków fotografować. Zawsze pytaliśmy i nikt nam nie odmówił. Wręcz przeciwnie, czasami sami prosili, żeby im zrobić zdjęcie i dawali nam adres, żeby później te zdjęcia im przesłać. Zresztą myślę, że to nawet na zdjęciach widać. Wszyscy pięknie uśmiechają się do zdjęć 🙂

baracoa santiago 64
baracoa santiago 65
baracoa santiago 66
baracoa santiago 67
baracoa santiago 68
baracoa santiago 69
baracoa santiago 70
baracoa santiago 71
baracoa santiago 72
baracoa santiago 73
baracoa santiago 74

Santiago od razu nam się spodobało i mimo, że było to najbardziej gorące miejsce na całej Kubie i pot spływał po nas ciurkiem to nie chcieliśmy marnować czasu. Na rynku znajduje się Hotel, gdzie na górze na tarasie jest restauracja. Udaliśmy się tam, żeby coś wypić, ale ponieważ, przez pół godziny nie doczekaliśmy się na obsługę, poszliśmy gdzieś indziej. Generalnie ubaw mieliśmy tam po pachy. Nie wiem czy to od słońca, czy od nadmiaru mojito, ale wesoło było. Zresztą pozycje niektórych mówią same za siebie 🙂

baracoa santiago 75
baracoa santiago 76
baracoa santiago 77
baracoa santiago 78
baracoa santiago 79
baracoa santiago 80
baracoa santiago 81
baracoa santiago 82
baracoa santiago 83
baracoa santiago 84
baracoa santiago 85
baracoa santiago 86

Jeśli ktoś w swoich wyobrażeniach o Kubie widzi salsę na ulicach, to Santiago jest do tego idealnym miejscem. Tutaj na każdym rogu gra jakiś zespół. Można przystanąć, posłuchać, kupić płytę no i oczywiście jeśli tylko ktoś ma ochotę zatańczyć. Ja akurat miałam takiego farta, że do tańca porwał mnie Polak 🙂 Staliśmy obok trzech takich co Kubę odwiedzają regularnie. Jeden z nich chyba ma żonę Kubankę i pół roku mieszka tam a pół w Polsce. W sumie fajny układ, myślę, że spokojnie mogłabym w takim rytmie się odnaleźć 🙂 Zakupiliśmy obowiązkowo płytę od tego zespołu, panowie naprawdę świetnie grali i śpiewali a piosenkę El Comandante znam już prawie na pamięć 🙂

baracoa santiago 87
baracoa santiago 88
baracoa santiago 89
baracoa santiago 90
baracoa santiago 91
baracoa santiago 92
baracoa santiago 93
baracoa santiago 94
baracoa santiago 95

Po tańcach wywijańcach idziemy na obiad do restauracji, którą polecił nam właściciel casy. Generalnie na Kubie menu w niemal każdej restauracji wygląda tak samo. Kurczak smażony, kurczak na głębokim oleju, kurczak w pomidorach i kurczak grillowany ( przy czym grilla to on nawet na oczy nie widział) w tej samej wersji dostaniemy bez problemu świnkę i  jagnięcinę, rybę ale nie zawsze, wołowiny nigdzie nie spotkaliśmy. Nie wiem czy wspominałam też o sałatkach? Jeśli tak to przepraszam, że się powtarzam, ale sałatki zasługują na szczegółowy opis, bo na 14 kolacji 12 wyglądało identycznie 🙂  Na talerzu pokrojone w plasterki pomidory z jednej strony, ogórki z drugiej, a w środku poszatkowana biała kapusta. Bez żadnego dressingu czy coś, na stole przecież jest sól, pieprz, ocet i olej, więc każdy może sobie przyprawić 🙂 Akurat w tej restauracji, jedzonko było wyjątkowo przyzwoite, więc jakby coś to polecam.

baracoa santiago 96
baracoa santiago 97
baracoa santiago 98
baracoa santiago 99
baracoa santiago 100
baracoa santiago 101
baracoa santiago 102
baracoa santiago 103
baracoa santiago 104
baracoa santiago 105

Informacje praktyczne:Taksówka Baracoa – Santiago de Kuba – 90CUC za 4 osCasa w Santiago – 25CUCLody – 1CUP

O mnie
Zapraszam Cię do mojego świata podróży — pełnego emocji, doświadczeń i chwil, które zostają w pamięci na długo. Opisuję wyłącznie kraje i miejsca, które odwiedziłam osobiście, aby pomóc Ci stworzyć własną, wyjątkową podróż.
Spodobał ci się artykuł: Baracoa – Santiago
A Kuba jest na twojej liście do odwiedzenia? Zobacz więcej postów z tego miejsca.