Zanim zaczniemy pisać szczegółową relację z naszej podróży po Sri Lance, wrzucam wam taką małą zajawkę. Moje ulubione kadry z tego cudownego kraju. Pewno zauważycie, że jest wiele zdjęć, które powstały przy wschodzie lub przy zachodzie słońca. To zdecydowanie moje ulubione pory do fotografowania. To nic, że w związku z tym niemal codziennie wstawałam o 5:00 rano, jeszcze całkiem zaspana najpierw wyglądałam przez okno, żeby sprawdzić czy na niebie już się coś maluje. Słonko wschodziło zwykle ok 6:20 ale tak naprawdę najpiękniejsze rzeczy na niebie dzieją się jeszcze na długo przed.
Biorąc pod uwagę fakt, że dni są tam bardzo krótkie, już o 19:00 jest całkiem ciemno, takie poranne wstawanie wyszło nam tylko na dobre. Mieliśmy długie dni, sporo czasu żeby się przemieszczać, zwiedzać, fajne światło i całą masę pięknych widoków, których byśmy nie zobaczyli wstając o 8:00 rano 🙂 W ciągu dnia, słońce było tak intensywnie ostre, że zrobienie jakiegoś fajnego zdjęcia, graniczyło praktycznie z cudem. To pewno dlatego na początku tak niechętnie podchodziłam do Sri Lanki, bo kiedy oglądałam w googlach te wszystkie przepalone słońcem zdjęcia, myślałam sobie, jejku tam nic ciekawego nie ma, po co my tam w ogóle jedziemy. Na szczęście było kilka osóbek, które dość uporczywie nas przekonywały, że Sri Lanka jest piękna i że koniecznie musimy tam pojechać i zobaczyć ją na własne oczy.
I mieli rację, Sri Lanka całkowicie skradła nasze serce. Ale nie tylko ze względu na wspaniałe i zróżnicowane krajobrazy, ale przede wszystkim ze względu na kulturę, na ich sposób bycia, bezinteresowną pomoc i uśmiech na twarzy. Czasami miałam wrażenie że słowo stres, w ogóle w ichniejszym słowniku nie występuje 🙂 Dlatego jeśli nie byliście na Sri Lance i jeszcze to miejsce nie znajduje się na waszej liście, to mam nadzieję, że po obejrzeniu tego posta zmienicie zdanie 🙂 A tym którzy tak samo jak my mają bzika na punkcie ładnych zdjęć polecam wczesne wstawanie 🙂 No dobra, już was nie zamęczam, oglądajcie i dajcie koniecznie znać jak się wam podoba 🙂
Zabytkowe miasto – Polonnaruwa

Pola herbaciane Lipton’s Seat

Wschód słońca w drodze na Horton Plains National Park

Haputale – życie na ulicy, a właściwie na torach

Wczesny poranek w Tangalle i wypływ rybaków na połowy

Mirissa – rybak na plaży

Wschód słońca Pasikudah

Pola herbaciane Lipton’s Seat

Wschód słońca z naszego guest house w Polonnaruwa

Herbatka na dachu świata 🙂

Wschód słońca z naszego guest house w Haputale

Rybak naprawiający łódkę przy naszym guest house w Tangalle

Ella – Nine Arch View Point

Widok podczas wchodzenia do Świątyni w Skale – Dambulla

Kandy – ceremonia wieczorna w Świątyni Zęba

Wodospad Hunnasgiriya – w drodze do jeziora Sembuwatte – okolice Kandy

Wschód słońca w zatoczce w Tangalle

Pola herbaciane w okolicy Sembuwatte Lake

Zachód słońca z Pidurangala Rock

Zabytkowe miasto – Polonnaruwa

Wschód słońca – Haputale

Mirissa – raj dla serferów

Rybak przed wypływem na połów w Tangalle

Mechanik samochodowy spotkany gdzieś w drodze na pola herbaciane w Haputale

Baker’s Vall – Horton Plains – Haputale

Wschód słońca Little Adam’s Peak

Najpiekniej położone pola herbaciane – Sembuwatte Lake – okolice Kandy

Plaża w Tangalle – okolice hotelu Eva Lanka

Tamilka schodząca z pola herbacianego – niosąca ok 30 kg liści herbaty

Rybacy wyciągający sieci z połowów

Stacja kolejowa w Haputale

Małpka w swoim królestwie – Polonnaruwa

Mgły nad polami herbacianymi w Haputale

Gdzieś w drodze do Pasikudah – pociąg – wagon 3 klasa

Targ w Batticaloa

Piękna Lankijska twarz, gdzieś na stacji kolejowej w Ella

Dzieci na lekcji WF – okolice Lipton’s Seat

Widok z Words End – Horton Plains

Kobiety wyciągające sieci z połowami – Tangalle

Tamilka na polu herbacianym Haputale

Rybacy na palach – których już nie ma – okolice Wiligama

