e-book Islandia w 10 dni - Plan Podróży

Planujesz swoją podróż na Islandię? Nie masz czasu na czytanie przewodników oraz przeglądanie dziesiątek blogów? Zrobiliśmy to za Ciebie! W tym e-booku znajdziesz nasz plan podróży na 10 dni, oraz mapę wszystkich atrakcji, fajnych noclegów, oraz pysznych restauracji. Jeśli planujesz krótszy pobyt, mamy dla Ciebie wskazówki, z czego zrezygnować, a jeśli planujesz dłuższy pobyt mamy całe mnóstwo fajnych miejsc na mapie, których nie zdążyliśmy zobaczyć, a które na pewno są tego warte!

e-book Islandia w 10 dni - Plan Podróży

The Secret Gardens of Sambangan

Podobno są takie miejsca na Bali, gdzie na parking już z samego rana zjeżdżają się dziesiątki autokarów z setkami turystów, którzy później się z nich wytaczają, żeby zaliczyć kolejną atrakcję. Podobno, bo my osobiście takiego miejsca nie widzieliśmy, ale to nie dlatego, że mieliśmy szczęście, to dlatego, że po prostu celowo takie miejsca omijaliśmy szerokim łukiem. Weźmy chociaż taki przykład jak wodospad Git Git. Przeglądając zdjęcia nie można mu nic zarzucić jest piękny, dlatego też wiele osób wybiera się na całodzienną wyprawę z samego południa na północ wyspy, żeby go zobaczyć. Ale mało kto wie, że całkiem nie daleko, jest inny wodospad, który robi nie mniejsze wrażenie i można obejrzeć go w samotności. Nie trudno się domyślić, że my wybraliśmy ten drugi, mało tego poza wodospadem zobaczyliśmy jeszcze całe mnóstwo innych fajnych miejsc i przeżyliśmy kilka ciekawych przygód.

The Secret Gardens of Sambangan

Wodospad o którym mowa nazywa się Aling Aling i znajduje się w tajemniczych ogrodach Sambangan. To zaledwie 10 km dalej niż słynny wodospad Git Git. Zobacz na mapie: KLIK. Jedyna różnica jest taka, że do tego wodospadu nie podwiezie nas autobus, musimy się tam przespacerować. Jak się dostać do The Secret Gardens? Najlepiej samochodem, chyba, że mieszkacie gdzieś w pobliżu wtedy można podjechać na skuterze. Nie trzeba wcześniej nic rezerwować, po prostu dojeżdżacie na miejsce, tam będzie mała budka z biletami i kilku lokalnych chłopaków (przewodników), którzy zabiorą was na kilkugodzinny spacer. Jak długi, to zależy od was, są trzy trasy, krótka 1-1,5h, średnia 3-3,5h i długa 5-5,5h. My wybraliśmy średnią, bo zawierała dokładnie wszystkie punkty, które chcieliśmy zobaczyć. Na miejscu można kupić wodę, z jedzeniem trochę gorzej o wczesnej porze, ale udało nam się kupić pieczone banany i choć trochę się posilić przed wyjściem.

The Secret Gardens of Sambangan-1

The Secret Gardens of Sambangan-2

The Secret Gardens of Sambangan-3

Rice Terrace of Sambangan

Pierwszy gratisowy punk, to przepiękne tarasy ryżowe. Akurat trafiliśmy kiedy były bardzo dojrzałe, więc miały całkiem inny kolor niż tarasy Jatiluwih, które aż raziły po oczach swoją zielenią. Te dla odmiany były żółte i cudnie mieniły się we wschodzącym słońcu. Nie mogliśmy przejść koło tego obojętnie i kilka ujęć z dronika zrobiliśmy. Później, szliśmy sobie jakieś kilkanaście minut i dotarliśmy do niewielkiego domku, gdzie przywitała nas sympatyczna dziewczyna, poczęstowała świeżym kokosem, nakarmiła bananami i do tego nie pozwoliła za to zapłacić. Ponoć nasz przewodnik wszystko uregulował, więc przypuszczam, że ta miła niespodzianka była w cenie. Warto wiedzieć, że bez przewodnika, raczej ciężko trafić do tego wodospadu, bo znaku po drodze żadnego nie minęliśmy.

The Secret Gardens of Sambangan-4

The Secret Gardens of Sambangan-9

The Secret Gardens of Sambangan-5

The Secret Gardens of Sambangan-6

The Secret Gardens of Sambangan-1-3

The Secret Gardens of Sambangan-1-2

The Secret Gardens of Sambangan-8

The Secret Gardens of Sambangan-16

Blue Lagoon

Kolejnym punktem była błękitna laguna. Dla mnie to chyba był nawet ważniejszy punkt niż sam wodospad. Laguna ma piękny błękitny kolor, przy czym warto wiedzieć, że jego głębia koloru zależy od pory dnia, im bliżej południa, tym ma bardziej intensywny kolor, my byliśmy wcześnie rano, szacuje, że bliżej 10:00 niż 11:00 i słonko dopiero powoli do niego docierało, dlatego kolory nie te same, ale i tak było mega. Cała laguna dla nas, oczywiście z naszej dwójki ja jestem tą, która wszędzie musi wejść, spróbować, popluskać się…Marcel zwykle robi za fotografa 🙂  Woda może ciepła nie była, ale skoro ja się zanurzyłam, to każdy się zanurzy, drugiego takiego zmarzlucha jak ja to na pewno nie ma 🙂

The Secret Gardens of Sambangan-11

The Secret Gardens of Sambangan-12

The Secret Gardens of Sambangan-13

The Secret Gardens of Sambangan-14

The Secret Gardens of Sambangan-18

The Secret Gardens of Sambangan-21

Aling Aling Waterfall

Po orzeźwiającej kąpieli w Blue Lagoon, poszliśmy sobie spacerkiem dalej. Niecałe kilka, może kilkanaście minut później słyszeliśmy już odgłosy spadającej z hukiem wody. To na pewno Aling Aling. Piękny, dostojny, wysoki…:) Warto wiedzieć, że tutaj nie można się kąpać, to dla Balijczyków święta woda. Swoją drogą ciekawa jestem, kiedy zaczną i tutaj przymykać na to oko. Skoro w świątyni w Ubud mimo świetego źródła pozwalają turystom się kąpać, to pewno nie długo i tutaj się to zmieni. Choć mam cichą nadzieję, że nie. W każdym razie wodospad piękny. Idealne miejsce na krótką medytację 🙂

The Secret Gardens of Sambangan-36

The Secret Gardens of Sambangan-17

The Secret Gardens of Sambangan-24

The Secret Gardens of Sambangan-31

Waterfall Sliding

Ostatnią atrakcję na naszym szlaku w sumie mieliśmy nawet ominąć, ale skoro i tak była po drodze, to zajrzeliśmy. Była to niewielka laguna, do której wpływał wodospad. Nie wiem ile miał wysokości, ale tak na moje oko może z 10 metrów. Woda wyrzeźbiła na nim naturalna zjeżdżalnię, po której oczywiście można było zjechać. Powiem szczerze, że lubię wyzwania ale jak widziałam ten strumień wody walący na dół i próbowałam sobie wyobrazic, że ja tam gdzieś w tym płynę to już na samą myśl nogi uginały się pode mną. Marcel stwierdził, że lubi swoje życie i on na pewno się na taką atrakcję nie pisze. Jak na złość, poza nami nikogo nie było, żeby choć zobaczyć jak taki zjazd wygląda, a nasz przewodnik cały czas mnie namawiał. Kurcze, zjechać, nie zjechać, zjechać, nie zjechać…już na samą myśl o tym miałam wystarczający poziom adrenaliny. Głęboki wdech i…kurcze jak skoczyłam ze spadochronem z ponad 3 000 metrów, to taki 10 metrowy wodospadzik ma mnie wystraszyć? Idę…Marcel popatrzył na mnie rozpaczliwym wzrokiem…serce waliło mi jak zwariowane, nogi tak sie uginały, że ledwo tam na górę weszłam. To niby tylko mały wodospad, ale adrenalinę miałam większą niż przy skoku ze spadochronem. No ale jak mówi tabliczka na dole, jak sprawdzisz, to się nie przekonasz jak to jest. No i poleciałam….jak było? Drugi raz nikt by mnie na to nie namówił 🙂 Woda to zdecydowanie, nie mój żywioł 🙂 Chciałam wam zamieścić filmik, ale coś mój telefon nie chce współpracować z komputerem, zobaczycie na filmie z Bali, który właśnie montuję.

Jedzenie na Bali-1-3

Komentarze (30)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

do góry

ZDJĘCIA NA BLOGU SĄ MOJEGO AUTORSTWA I ZGODNIE Z PRAWEM AUTORSKIM , BEZ MOJEJ ZGODY NIE MOGĄ BYĆ NIGDZIE WYKORZYSTANE! JEŚLI CHCESZ UŻYĆ MOICH ZDJĘĆ SKONTAKTUJ SIĘ ZE MNĄ : addictedtopassion@gmail.com